wtorek, 15 marca 2011

Uwolnić nasiona




Dawno, dawno temu pewien człowiek mieszkający ze swoją połowicą w sympatycznej jaskini stwierdził, że pokruszone nasiona rośliny rosnącej nieopodal mogą być bardzo smaczne. Zachęcony przez damę swego serca zebrał nasiona I następnego roku zasiał kawał pola. Sąsiedzi pozazdrościli mu łatwego zbioru ( nie musiał się chłop nabiegać po łąkach, żeby zebrać coś do jedzenia ) poprosili o trochę nasion. Od tamtego dnia kwitła wymiana międzysąsiedzka. Jeden zasiał zboże, inny posiał warzywa, jeszcze inny na ten przykład len. I tak trwało to przez wieki. Aż tu pewnego dnia pra, pra, pra, pra (itd ) wnuczek naszego wynalazcy ze zdumieniem spojrzał na pismo sądowe w swoich rękach. Otóż firma, która sprzedała jego sąsiadowi nasiona domagała się od niego horrendalnej sumy! Zdębiał I oczom nie wierzył. Jakże to tak – powiedział – to ja mam płacić, że wiatr zapylił moje rośliny genetycznym czymś, co rośnie u sąsiada? Nie zgadzam się. Nie chcę żadnych hybryd na swoim polu. Mam własne nasiona! Niestety – okazało się, że nie. Zebrane nasiona nie były już jego własnością. Bo miały w sobie OBCY GEN. Co gorsza – gen opatentowany. I tak oto nasz dzielny rolnik z dziada pradziada poszedł z przysłowiowymi torbami.

Nie wiem, czy faktycznie taka historyjka może być prawdziwa. Obawiam się jednak, że tak. I dlatego zaproszona do udziału w akcji “Uwolnić Nasiona” przez panią Jadwigę Łopatę z Międzynarodowej Koalicji Dla Ochrony Polskiej Wsi (ICCP) – niniejszym się przyłączam. Bo nie zgadzam się na żywność modyfikowaną genetycznie I mówię stanowcze NIE koncernom, które zalewają rynek nasionami zmienionymi genetycznie. I boję się, że nasz szanowny rząd może nie daj Bóg znowu coś wymyślić, co rolnikom uprawiającym ziemię w sposób tradycyjny rzuci kłody pod nogi.
Kochani! Idzie wiosna! Uwolnijmy nasiona!
Więcej informacji tutaj: Uwolnić Nasiona
I tutaj: Strona PODR w Szepietowie

Na zdjęciu rzepak rzecz jasna genetycznie nie modyfikowany.

46 komentarzy:

Lusi pisze...

Ja również chętnie przyłączam się do tej akcji!
Pozdrawiam
Lusi

Los alpaqueros pisze...

Twoja opowieść jest jak najbardziej prawdziwa.Pismo z sądu(sprawy sądowe trwają już wiele lat) dostał pewien rolnik z Kanandy . Pozywającym był jeden z globalnych koncernów chemicznych, które prowadzą jednocześnie lalboratoria pracujące nad ,,ulepszeniem"roślin hodowlanych.U nas też za moment zaczną się takie procesy.W większości chłopi na wsi są nieświadomi że kupując na targu nasiona (obecnie z reguły genetycznie modyfikowane)od pokątnych handlarzy naruszają czyjeś prawa własności(patenty).Tyle że pewnie Asiu zaraz przeczytasz jak my kiedyś,od jakiejś Pani ,,a co mnie to obchodzi"dla większości to co kupują ma być ładne ,pachnące, świerze i tanie.Genów ryby w marchwi przecież nie widać(to oczywiście przerysowany przykład).

ZiŁ pisze...

Brrrr, zabrzmiało potwornie.

A co do rzepaku...ile to jeszcze- ze dwa-trzy miesiące zostały nim się zażółci?

Asia i Wojtek pisze...

Tak sobie pomyślałam, że w zasadzie to rzeczony rolnik mógłby pozwać koncern za zanieczyszczenie swoich nasion, no ale to teoria oczywiście. Z tego co wiem w Polsce jak na razie sprzedaje się tzw. nasiona kwalifikowane, czyli z atestem potwierdzającym jakość i odmianę - co zasadniczo ma swoje dobre strony. Niewesoło byłoby, gdyby został wprowadzony zakaz obrotu innymi nasionami i ( lub) wysiewu np. nasion własnych ( bo takowego chyba jeszcze nie ma ( mam nadzieję ). Co do rzepaku - ZIŁ, jeszcze dwa miechy:-))) Tak jakoś w połowie maja. Ale u nas w tym roku pszenica będzie.

dompodsosnami pisze...

Asiu - proces kanadyjskiego rolnika jak najbardziej miał miejsce, to słynna historia. I też, kiedy o niej usłyszałam, zdumiałam się niebotycznie, że mogła komus do głowy taka niesłychana bezczelność przyjść - przecież to rolnik powinien pozwać Monsanto!
Ja wiem, że to brzmi jak chora teoria spiskowa, ale okazuje się, że - o zgrozo - to JEST spisek koncernów. Spisek prowadzący do tego, abyśmy nie mogli wysiewać innych nasion niż te od koncernu kupione za słone pieniądze.
Odkrycie tego faktu było dla mnie mocno szokujące kilka lat temu.
Rolnik koncernu nie pozwał - nie miał już siły po wieloletniej ale W KOŃCU WYGRANEJ walce o to, by nie zostać okradzionym. Najpierw mu zanieczyścili pole GMO, a potem jeszcze za to pozwali...
Szokujące, jak bezwzględne są wielkie koncerny. A przecież to człowiek jakiś wpadł na pomysł zaskarżenia rolnika w imieniu koncernu. Niebywałe, prawda?

Los alpaqueros pisze...

Aby zmącić Twój spokój Asiu,szeptem mówi się, że w Polsce prawie 100% kukurydzy,rzepaku,gryki jest już w tej chwili zaszczepiona obcymi genami.Od dwóch lat coraz więcej sprzedaje się nasion zbóż GMO. U nas za lasem w zwszłym roku rosło kilkadziesiąt hektarów przenicy(podobno paszowej)kupionej z informacją że jest modyfikowana, z czego rolnik się bardzo ucieszył bo mniej (pdobno) chemii miał zużyć, a i plon pewniejszy.Tak więc wygląda handel nasionami kwalifikowanymi w Polsce.Pani Jadzia wie o tym od dawna ,ale teraz to już chyba podzwonne,dla ,,czystego"polskiego rolnictwa,dodamy NIESTETY.

Asia i Wojtek pisze...

Ciekawe informacje znalazłam jeszcze tutaj: http://www.fluesse-verbinden.net/download/kedra_pl.pdf

OLQA pisze...

apotem będziemy świecić w nocy-zmodyfikowani genetycznie

Asia i Wojtek pisze...

Janusz, mój spokój chwilowo oddalił się w siną dal. Szukam dalej informacji, ale różowo to to nie wygląda...

Z Innej Bajki pisze...

rozmawiałam 2-3 lata temu na ten temat z zaprzyjaźnionym Rolnikiem Ekologicznym - sprawa wygląda mówiąc delikatnie nieróżowo. Odradzał kupowanie m.in.soi ,kukurydzy .
Dzięki Asiu, za posta temat trzeba jak najbardziej "wałkować"

Riannon pisze...

Okropne jest to, że my dla takich koncernów po prostu się nie liczymy, jako ludzie, choćbyśmy na głowie stanęli w ramach protestu. Liczy się tylko zysk małej, ale mocno usadowionej w podstawach grupy interesantów. To tak jak z tym ustawianiem wiatraków w miejscach, które się do tego nie nadają.
U mnie w tym roku będzie pod domem kilkanaście hektarów rzepaku! Cieszę się, jak głupia, już widzę te piękne fotki i doczekać się nie mogę :-)

Los alpaqueros pisze...

I to jest właśnie Asiu to o czym pisaliśmy w pierwszym komentarzu. Brak konsekwencji, najpierw mówi się o stawaniu na głowie w ramach protestu,a potem się cieszy że za oknem będzie piękny widok stworzony z plantacji GMO rzepaku.Od wielu lat programuje się ludzi do samozagłady. Wmawia się że ma być ładnie i miło a że zaraz wszyscy wyzdychają,co tam po nas choćby potop.Ostatecznie możemy zrobić parę akcji(na których ktoś dobrze zarobi)nawet jakiś mądrala z nami pogada,bo oni wychodzą z założenia że ,,psy szczekają a karawan musi jechać dalej(karawan pogrzebowy :)

amradziej pisze...

No kochani, to jak Was tak poczytałam to mnie ciarki przeszły po plecach. Ja miejsko-wiejska kobitka z "Radziejowego Zacisza" w weekendy, a warszawski nauczyciel przyrody w tygodniu propaguję w mojej szkole ekologiczny styl zycia, jedzenia też, slow-food i makrobiotykę. Ale czy to ma sens? Przerażacie mnie,bo na przestawienie się na całkiem ekologiczne jedzenie tu w Warszawie mnie mnie nie stać. To co ja właściwie jem?

Asia i Wojtek pisze...

Mogę Was pocieszyć, że modyfikowany rzepak nie cieszy się zaufaniem rolników. Wbrew pozorom polski rolnik twardo stąpa po ziemi - myślę więc, że bez przeszkód można zachwycać się bezkresem żółtych pół:-))) Z drugiej strony - nie dajmy się zwariować. I w Warszawie można kupić normalną, dobrą żywność - nawet niekoniecznie z certyfikatem. Riannon - tych rzepakowych widoków to Ci normalnie pozazdraszczam, bo u nas w tym roku only zboże będzie:-)))

Asia i Wojtek pisze...

A - i jeszcze jedno - rzepak modyfikowany siany w Polsce nie ma dodatków obcych genów - jak mówi jeden z fachowców: Podstawą jest teraz rzepak 00 o obniżonych zawartości w tłuszczu kwasu erukowego i glukozynolanów, otrzymany na drodze wieloletniej selekcji i odpowiedniego krzyżowania odmian. Dzisiaj jest to także możliwe przez zastosowanie odpowiednich narzędzi inżynierii genetycznej, przez "wygaszanie" odpowiednich genów, ale nie wprowadzenie genów obcych organizmów jak ma to miejsce w przypadku np. Kukurydzy firmy Monsanto.
( źródło:http://www.konfraternia.org/forum.

Los alpaqueros pisze...

A jednak dobre samopoczucie Cię nie opuszcza.Wiesz na czym polega najwiękasza diabelska sztuczka ?,,Niech ludzie uwierzą że diabeł to wymysł idiotów" Z GMO jest tak samo, ci panowie są fachowcami od gładkich tłumaczeń,podstawa -,,aby ludzie uwierzyli że to dla ich dobra"(no i chyba im się udało :))))

Asia i Wojtek pisze...

Po prostu szukam informacji. Z różnych źródeł. Potem je weryfikuję i analizuję. Normalna, reporterska robota. Nic nie przyjmuję na wiarę i staram się zachowywać zdrowy rozsądek. Zawsze.

Go i Rado Barłowscy pisze...

Słuchy chodzą, że i soi "normalnej" czyli niemodyfikowanej genetycznie już po prostu nie istnieje... Chyba gdzieś w Angorze wyczytaliśmy,( bo dla lepszego samopoczucia łykamy media w pigułce). Byłoby to zatrważające wyłącznie dla wegetarian, gdyby nie to, że soję jadamy też w wędlinach nie własnej produkcji..,
Może byłoby śmieszno, gdyby nie było straszno.
POra zacząc liczyć na Dżymałów, Ślimaków i innych idealistów.

Temat Ważki. Dzięki.
Pzdr.

Go i Rado Barłowscy pisze...

Sorki, składniowo poleglim....
Buziaki zamiast "usuń komentarz" wystarczą?

Elliza pisze...

U nas jak na 12 jakach przystepelkuja sprawe ;) ze sa organiczne to kosztuja powyzej 10 dolarow, i ciezkie do zdobycia :(
Mozna kupic jajka od kur nie trzymanych w klatkach, i wczoraj wlasnie plulam taka jajecznica bo smakowala tak jak bym usmazyla jajka na brudnej patelni na ktorej wczesniej smazylam rybe!
Okrutne czym sa karmione zwierzeta. A nastepnie My! Sami nad soba nie mamy litosci, to nie jest sprawa lokalna, to jest globalny problem.
Modyfikowane jest wszystko,
Ziarna,
hormonami szpikowane zwierzata i rosliny.
Nie ma w au miesa ktore nie jest na hormonach, mowia ze baranina nie jest, do tej pory mowili ze i wolowina nie jest, ale wlasnie producenci zaprzeczyli,mamy za nakleiki ktore to glosza i podnosza cene produktu. Bez hormonow!
A moje ulubione to nakleiki na warzywach ze sa bez cholesterolu!!!!!!
To ma co, swiatczyc o inteligeci kupujacego?
Jajka jak sprawdzili ....nie wiem kto..moze dzienikarze,no dobrze moze jest jednak jakas komisja ale chyba w podziemiach.... w paczce organicznych co 3cie jajo jest z klatki bo inaczej nie dali by rady z produkcja.
W mleku nie wiele zostalo z mleka, i prawo producent ma takie ze nie musi o tym informowac konsumenta.
Konsument ma kupic i nie pyskowac!
Ech
Tak mozna by godzinami.
Cieszac sie na kolorowe szeleszczace opakowania, sztuczne szybkie posilki, kupujac tani szajs ale nie koniecznie tani, moze kosztowac fortune za klamliwa naklejke, sami wyznaczylismy sobie los, epidemie cukrzycy, nadwagi, rzesze alergikow, zawalowcow, obsypani jestesmy mlodzienczym tradzikiem do poznej starosci.
Litosci.
JESLI KTOS MA WARUNKI I POSIADA CHOC MALY KAWALEK DZIALKI POWINIEN SADZIDZ SIAC I ZAJADAC SWOJE PLONY, OPSYPYWAC DZIECI I RODZINE, SPRZEDAWAC NIESZCZESNYM KTORZY TEJ DZIALECZKI NIE MAJA.
NAWET JESLI MOZESZ WYHODOWAC TYLKO PIETRUSZKE W DONICZE NA PARAPECIE W KUCHNI ROB TO NOTORYCZNIE.

Na zakupy dzisiaj jade.
I co mam wlozyc do koszyka?
Nie mam wyboru, wiec juz mi slinka na hormony leci.
Strach sie bac!!!!!!!!!!!!!

amelia10 pisze...

Na zachodzie osady bez zycia, w ktorych chemia zabila juz wszystko to NORMALNOSC. To juz nie wsie, a jedynie konglomeraty wielkich, przemyslowych plantacji.
A tam gdzie kiedys przywiazany do ziemi chlop sadzil wszystko co potrzebne mu bylo zycia, wyrosly hektary pomidorow na pestycydach, a GMO wszechobecne wszedzie... i na coraz wieksza skale!

A ludzie widzac to wszystko i nie chcac posilkow z hormonami... zaczynaja wiec sadzic i uprawiac, nawet na malych skrawkach lub wydzierzawionych niewielkich ogrodkach... pojmujac w koncu, ze samodzielna uprawa zywnosci to jedno z podstawowych dzialan.
I JEDYNY skuteczny sposob na protest, obalajacy potegi kolporacji, przeciw chemii i genetycznie zmodyf. zywnosci.

A co wlozyc do koszyka?
Nie polecam niczego.
Za zakupy bez zakupow... zakupic kawalek ziemi i siac i sadzic i wcinac zdrowe warzywka!


/www.yotube.com/sciezka do wolnosci.

M. pisze...

Cały czas przewalają się nad naszymi głowami echa wojen pomiędzy wielkimi koncernami. Drób kontra wołowina - ptasia grypa przeciw chorobie "szalonych krów". Wszystko sztucznie rozdmuchane, siejące panikę wyłącznie w celu odwrócenia uwagi od ...
Wojny koncernów farmaceutycznych i "niezbędne" do życia szczepionki ...
Mam to szczęście, że mieszkam w pobliżu gospodarstwa PRAWDZIWIE EKOLOGICZNEGO. W czasie roztopów nie wlewają mi się do studni hektolitry nawozów i pestycydów. Krowy tamtejsze są cały czas na pastwiskach i nie znają sztucznych pasz z hormonami i antybiotykami. I nikt nie chce kupować ekologicznej wołowiny! Nie wiem czy gospodarz taki fajtłapa, czy skup żywności ekologicznej to pic na wodę?
Przyłączam się do protestu.
Nie warto tracić sił na strach, lepiej działać na własnej ziemi lub nawiązać współpracę z tymi, u których się ona marnuje!
I dużo dużo rozmawiać z ludźmi!

Asia i Wojtek pisze...

Ekologiczną wołowinę nabyłabym chętnie - nie dla mnie co prawda, i nie dla córki, bo my zdecydowanie bezmięsne jesteśmy, ale rodzinka to i owszem. A jakiej rasy sąsiad żywiznę hoduje? Bo z mięsa mlecznej krowy doby stek nie wyjdzie...

M. pisze...

Krzyżówki mięsnych simentali z nie pamiętam czym.
Powinny być jakieś stowarzyszenia, które promowałyby tego typu żywność. Nie w formie odezw i plakatów, ale organizacji skupu przede wszystkim.

Asia i Wojtek pisze...

Jest coś takiego jak Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego z oddziałami wojewódzkimi, a w Warmińsko Mazurskim działa przy tym Zrzeszeniu Klaster Wołowiny. Z tego, co wiem organizują sporo szkoleń, warsztatów i działają na rzecz promocji swoich wyrobów.

Owca Rogata pisze...

Miedzy innymi dlatego wyprowadziłam się z miasta, nabyłam prawie 10 hektarów, co prawda nieurodzajnej, ale jednak ziemi, i hoduje własne zwierzęta, aby je-przepraszam wegetarian- jeść. Jesteśmy z mężem i synem mięsożerni, córka wegetarianką jest. Mam ogród warzywny, piekę chleby ze zdrowej mąki (ziarno od przyjaciół, jem jajka od zielononóżek, które prócz trawy, zboża i wody nie dostają żadnych pasz ani witamin i mają się całkiem dobrze. Moje owce jedzą trawę nienawożoną wiosna i latem , siano zimą i piją świeżą wodę z mojej studni, zimą ciepłą im noszę wiadrami. Cały rok są na dworze, jak chcą mają gdzie się schować. Nie chorują, rodzą zdrowe jagnięta. Robię sery i twarogi i obdarowuję nimi przyjaciół i rodzinę, jak mam nadwyżki sprzedaję. Cieszę się, że mogę sobie pozwolić na zdrowe życie, ale wymaga to ode mnie ogromnej pracy, ale summa summarum warto. Pozdrawiam

dompodsosnami pisze...

Mój Pawel ie chce siać orkiszu w większych ilościach - tylko tyle, ile dla nas.
Wystarczy zajrzeć do netu - pełno ogłoszeń, że "kupię orkisz ekologiczny", ale... Co najmniej 24 tony, czyli ilości tirowe. Nie ma skupu produktów ekologicznych, może więcej szczęścia mają ci, którzy w pobliżu wielkich miast mieszkają. Od nas, na końcu Polski, we wsi zagubionej w wielkich borach, nikt nie chce kupować ani ekologicznych warzyw w małych ilościach, ani zboża. Nie mamy warzyw dużo, bo uprawiamy ziemię ręcznie, nie da się w ten sposób dużo wyprodukować.
No i tym sposobem nie rozwijamy produkcji, tylko dla siebie i gości agro produkujemy. :(

Asia i Wojtek pisze...

Sosenko - zboże to i ja bym kupiła, a najlepiej od razu mąkę ekologiczną. Ale mam wrażenie, że problemem są wysokie ceny żywności ekologicznej. Ja wiem, że te produkty muszą być droższe - ale wyobraźcie sobie 5 osobową rodzinę. Powiedzmy, że na miesiąc potrzeba 30 kg mąki ( jak się piecze własny chleb to może być nawet za mało . Mąka ekologiczna - pszenna chlebowa kosztuje od 4,52 zł wzwyż ( od Babalskich) do niemal 8 ( Młyny wodne )Mąka zwykła to koszt 1,45 za kilogram. Uśrednijmy 5x30=150 zł. Za mąkę zwykła zapłacimy 43,5 zł. I dla przeciętnej rodziny to cena jest wyznacznikiem, nie ekologia.

Los alpaqueros pisze...

Troszkę pomilczeliśmy w ciszy obserwując dyskusję.Chmmm... mamy pytanie do Asi -jaka konkluzja, czy jest nią ostatnie zdanie?.Czas aby wszyscy zrozumieli że rzeczy wyjątkowe muszą kosztować.To tylko kwestia wyboru kupującego. Czy woli dużo byle czego, czy mniej wyjątkowego.A wystarczy zamiast na ciepłe wyspy pojechać do eco gospodarstwa na dwa tygodnie,popracować w słońcu ,spiekocie,przy sianie lub żniwach razem z gospodarzami.Napewno w ramach wdzięczności gospodarz obdaruje nas niezłym zapasem ziarna i innych uzdrawiających(nie trujących)frykasów.Ale większość woli oszczędzać kupując trutkę w supermarkecie za grosze aby potem móc opowiadać jak to dorabiał egipską,grecką,hiszpańską... turystykę w lecie.
A ten w eco gospodarstwie niech zasuwa w tym czasie podpierając się nosem aby przeżyć i usłyszeć że ,,za drogo proszę pana"
LUDZIE OBUDZCIE SIĘ-to jest tylko Wasz wybór i odrobina chęci.Warto też poznać od tej drugiej strony skąd ta wyjątkowość i smak i ta cena.

Asia i Wojtek pisze...

Chodziło mi o to, że eko-żywność nie będzie kupowana masowo, bo wielu ludzi zwyczajnie na to nie stać. Szczęśliwi ci, którzy mają kawałek ogródka i mogą uprawiać choćby własne warzywa. Większość niestety pójdzie do dyskontu i tam zrobi niezbędne zakupy, bo nie ma innego wyjścia. Ważne, żeby w tym dyskoncie, czy innym supermarkecie nie było jedzenia GMO, sprowadzanego nie wiadomo skąd - tylko dobre, zdrowe produkty. I o to chyba warto się starać.

Owca Rogata pisze...

Warto, a nawet trzeba

Los alpaqueros pisze...

Święte słowa Asiu,tyle że te staranie należało podejmować 10-15 lat temu. Znamy Pania Jadzię Łopatę od wieeelu lat,właściwie od początku jej działalności w Polse i myślimy że to na początku zbyt wiele optymizmu i zaufanie niewłaściwym ludziom spowodowało że pewne rzeczy musi z opóźnieniem i od początku zaczynać teraz.Pamiętamy wspólne spotkania z amerykanskimi ekologami na których oni ostrzegali przed tym ,,co teraz stało się w Polsce ciałem". Minęło wiele straconego czasu i powiemy, teraz to już podzwonne dla czystego polskiego rolnictwa.Od kilku lat widzimy obok(za miedzą) kilkunasto hektarowe łany kwitnącej gryki w której w gorący bez wiatru poranek nie ma ani jednej pszczoły, mimo że piędździesiąt metrów dalej stoi pasieka z dwustu pięćdziesięcioma ulami.Pszczoły wiedzą to, czego my nie chcemy przyjąć do wiadomości.
AMEN

ma.ol.su pisze...

Asiu i Wojtku! Jasne, że także wołam: Uwolnić nasiona!

Ale, i mnie się wydaje, że my już od jakiegoś czasu wcinamy ziarno modyfikowane, nie do końca zdając sobie z tego sprawę.

W każdym razie Wasz rzepak, to znaczy sąsiedzki, wygląda pięknie, to chyba
taki zwykły jeszcze jest:)

kasiexa pisze...

popieram i uwalniam moje,..tylko żeby porządnym ogródkowiczom też tych genetycznych nie wcisnęli...?

markos pisze...

Asiu i ty Wojtku !
Obiecuje solennie patrzeć na to co kupuje. Niestety w większości znaleźć nasiona nie modyfikowane w sklepach przynajmniej u nas coraz trudniej i coraz trudniej uzyskać informacje co jest co. Ale jak najbardziej będę uwalniał nasiona U siebie
Zapraszam do Krakowa na Hucułów i dziekuje za wpisy i odwiedziny
maro

dompodsosnami pisze...

Podrzucę dla tych, którzy może nie wiedzą, gdzie szukać ekologicznych nasion do ogródka:
http://www.e-pnos.pl/?d=nas_war_eko
Smacznego! :D
Los alpaqueros - wiele racji masz, niestety. :(

Sarenzir pisze...

Mnie to już też, od dawna niepokoi, z modyfikacjami genetycznymi to jest jeszcze jeden problem - nasiona od koncernów - zaczynają być, a chyba nawet już wszystkie są ? "bezpłodne" to znaczy, że jeżeli rolnik zasieje pole i zbierze plon, to nie może części tego plonu przeznaczyć pod zasiew - bo nic mu się nie urodzi, musi znów od koncernu kupić kolejne ziarna do sadzenia .. i jest już uzależniony...

Los alpaqueros pisze...

Przepraszamy Asiu, @Sarenzir ziarno się sieje,sadzi się n.p. bulwy,kłącza,rozsadę.Niby nic ale warto nie sadzić byków :)))

Ania z Siedliska pisze...

Ja tez protestuję przeciw "grzebaniu" przy DNA naszych roślin.
Dość tego !

agnicy pisze...

Kochani , to grzebanie w DNA bardzo zle sie dla nas skonczy !!!Coz, tych na gorze to za bardzo, a moze wcale nie interesuje byle zysk byl !!!!
Odpowiem na Wasz komentarz u mnie , bo macie racje!!!! Jestem bardzo dumna zes zwymyslala tego glaba !!!! Masz racje - trudno tutaj o osoby szanujace zwierzeta. Na wsiach zwierze to narzedzie do okreslonej pracy, w miescie kto okazuje slabosc do zwierzat jest uwazany za dziwaka !!! Jestem dziwakiem !!!!
Druga bolaca sprawa to mysliwi. Jest ich za duzo. Psy sa przetrzymywane w klatkach itp i wypuszczane tylko na spacer i polowanie. Sa wyganiane ,zabijane, albo oddawane gdy sie nie sprawdzaja. A kradzione jak sa dobre....
Musze kiedys o tym napisac!
Ale wiem, ze i w Polsce nie jest najlepiej. U znajomych na wsi wiazano szczeniaka na cale zycie do budy ,a odwiazywano jak juz nie zyl!!!! Na moich oczach 10-latek powiesil dla zabawy kociaka, bo chcial zobaczyc jak to jest.... Nasze koty nigdy nie mogly dozyc starosci, bo sasiedzi....
Byc zwierzeciem nie jest latwo, nawet w torebce u Paris Hilton nie jest najfajniej...
Ag

Elliza pisze...

Asia,
Zatarlas sie, trzeba naoliwic, bo noci nowej nie widze!!!!!!
Please ;*

HANNAH - UNE FEMME pisze...

Help nasionom, help, Przyłączam się do rewolty. Ide dalej szukac bernenczykow

HANNAH - UNE FEMME pisze...

Help nasionom, help, Przyłączam się do rewolty. Ide dalej szukac bernenczykow

Admin, R-O blog pisze...

offtop:
Jak ogólnie wygląda możliwość kupienia na Żuławach starego domku, ew. działki budowlanej?

Asia i Wojtek pisze...

Już odpowiadam: Ogłoszenia pojawiają się w miarę regularnie, a i ceny nie są wygórowane - dom do remontu można znaleźć w granicach 160 - 200 tys. zł. w obrebie typowych osiedli podmiejskich rzecz jasna jest dużo drożej - jeśli chodzi o działki budowlane - paradoksalnie cena może być porównywalna z całym siedliskiem - dlatego tez my kupiliśmy właśnie siedlisko - dom nadawał się do zamieszkania, a do tego w bunusie mamy hektar ziemi. Ogłoszenia możesz sprawdzić np tutaj:http://www.portel.pl/ogloszenia.php?id_kat=42

Admin, R-O blog pisze...

Dzięki za linka, blisko Elbląga nie chcę kupować, raczej chcę coś kupić na północ od Nowego Dworu, może być siedlisko, jakaś stara chata, itp. może być mała działka budowlana, nie mam wymagań - będę szukał :)