wtorek, 30 czerwca 2015

Telewizja



Do tej wizyty przygotowywaliśmy się solidnie. Gdy zadzwoniła Magda Kovcin, producentka programu "Daleko od Miasta" remont był " w proszku". Jak wiecie trwał nieprzerwanie od 6 lat i jakoś nie mieliśmy odpowiedniej motywacji, by go skończyć. Ale jak obejrzałam na you-tubie jeden z odcinków, w którym gospodarze i prowadząca przez cały czas gadali albo stojąc przed domem, albo siedząc przy stole ( chyba najbardziej statyczny odcinek...), pomyślałam, że głupio by było tak tylko gadać. No i chciałam bardzo pokazać tę naszą 140-letnią "chałupę". Jakby nie było spędziłam mnóstwo czasu wyszukując informacje o dawnych technikach budowlanych, kolorystyce domów wiejskich na Żuławach w dawnych wiekach, odwiedziliśmy też wszystkie możliwe muzea i skanseny, gdzie można było coś podejrzeć. Efekty widać w poprzednim poście, a teraz sama wizyta.
Kręcenie odcinka trwało bite trzy dni. Najbardziej udzielała się Elmira, która miała wyraźne parcie na szkło i nie odstępowała ekipy na krok, mrucząc przy tym rozgłośnie. Niuniuś uparł się, że będzie maksymalnie przyjazny i co chwilę wystawiał "podwozie" do miziania. Mila poszczekiwała zaganiając wszystkich do roboty, a Pascalia dbała o zaprowiantowanie, co i rusz podrzucając jakąś martwą mysz. My staraliśmy się, żeby wypadło jak najbardziej naturalnie, ale nie wiem jaki będzie efekt, bo trudno mówić naturalnie przy trzecim, czy czwartym dublu. Bo okazało się, że u nas wcale nie jest tak cicho, jak nam się wydawało. Dźwiękowiec był zdegustowany: kosiarką u sąsiada 1,5 km od nas, przelatującymi samolotami, odgłosami generatora u drugiego sąsiada 3 km od nas i odgłosem pędzącego pociągu ( jakieś 6 km...) A nam się wydawało, że u nas jest tak cicho... Jakoś się udało i bardzo jesteśmy ciekawi jak to wyjdzie w montażu. Planu nie wykonaliśmy w 100%. Miał być jeszcze spacer z psami i zbieranie kwiatów czarnego bzu, ale to by musiały być chyba cztery dni zdjęciowe. Będzie za to trochę o tym jak kupowaliśmy dom, o magii ogłoszeń w rubryce nieruchomości i co z tego wynikło, wyprawa po mleko do Tereski, robienie serów, sadzenie pomidorów, Wojtka sadzonki krzewów i jego propozycja do prowadzącej Natalii " To teraz idziemy się rozmnażać..." ( ale tego chyba nie puszczą:-)) ). Będzie też wyjazd do źródełka po wodę, bo drugiego dnia zabrakło nam wody w studni i trzeba było zapakować do samochodu baniaki i dygać do źródełka.
Oprócz nowego doświadczenia z produkcją telewizyjną ( chyba jednak pozostanę przy dziennikarstwie prasowym...), poznania fantastycznych ludzi ( ekipa jest super! ) i zakończeniu tego etapu remontu są jeszcze inne spektakularne korzyści: po pierwsze droga. Gdyby nie info o wizycie tv, nie wiem, czy gmina dokończyłaby tę drogę w najbliższej dziesięciolatce. Druga korzyść równie spektakularna też wiąże się z drogą. Otóż pierwszy raz, odkąd najstarsi mieszkańcy naszych wsi sięgają pamięcią, pobocza zostały obkoszone jak Pan Bóg przykazał. Podwójnym pokosem z dokoszeniem przy mostach. Że nie wspomnę o naszej drodze, która zwykle o tej porze roku przypominała tunel w dżungli, przez który z ledwością prześwitywało światło. Już się zastanawiamy z dziewczynami ze stowarzysznia jaką telewizję by tu zorganizować wiosną przyszłego roku...

Z dźwiękowcem.


Kręcimy sery:

Nastała jasność. I ciepłość.


Grunt to znaleźć odpowiedni kąt...


Zrobienie dobrego ujęcia wymaga poświęceń. Czasem trzeba się poczołgać...


A czasem poprzestawiać to i owo.


Szykujemy się do ujęcia


I kręcimy pogaduszki


Wszyscy w gotowości


Pracę przy projektach też trzeba było zdokumentować. Miało być autentycznie. To jest. Prawie. Normalnie mam na biurku większy rozgardiasz.


Salcia też chciała robić za gwiazdę. W końcu to ona dbała, żeby ekipie prowiantu nie zabrakło...


Odcinek będzie wyemitowani najpewniej jesienią w DOMO+. Damy znać kiedy:-))

sobota, 27 czerwca 2015

Chyba skończyliśmy



Wydawało nam się, ze nie skończymy go nigdy. Zawsze było za mało czasu i za mało sił. I szczerze mówiąc za mało motywacji. Bo jak wracaliśmy z trasy nie mieliśmy siły ręką, nogą ruszyć, a tu i kosić trzeba było i zajęć wciąż aż za dużo. Wiecie już o czym piszę?
O remoncie! Oczywiście o remoncie dołu, bo góra nadal czeka na swój czas. Dziwnie nam teraz, bo przyzwyczailiśmy się do zycia w jednym, wielofunkcyjnym pokoju. A teraz nie dość, że każde ma swój komputer, to także ma własne stanowisko pracy. I pojawił sie pokój pełniący funkcję salonu, i sypialnia całkiem osobna. Czujemy się jak ten człowiek, który sprawił sobie kozę, po czym, gdy ją oddał doszedł do wniosku, ze ma pioruńsko dużo miejsca.
Pewnie nadal bawilibyśmy się z tym remontem gdyby nie telewizja. Otóż jakiś czas temu zadzwoniła do mnie producentka programu " Daleko od miasta" z DOMO+, z pytaniem co my na to, by nakręcić u nas odcinek. My na to jak na lato, ale nie bardzo było co kręcić. Ogród zarośnięty, ogrodzenie przedstawiało obraz nędzy i rozpaczy, zwłaszcza od czasu pamiętnego złamania się lipy, droga - sami wiecie jak, a w środku gotowa była tylko kuchnia, przedpokój i biblioteka. Wzięlismy się więc do galopu. Z pomocą Marka, czyli szwagra naszego szwagra daliśmy radę!
A zatem po kolei:

Salon.

Ścianę główną znacie - kolor tylko trochę poprawiłam, skończyłam prace nad biblioteczką, która 6 lat czekała na swój czas. Podłoga jeszcze musi poczekać - nie zdążyliśmy. Ściana obok pieca otrzymała kolor zielony. Cały pokój utrzymany jest w tonacji zieleni, nasyconej czerwieni i drewna.




Koty też wygladają bardzo dekoracyjnie:-))





Detale:







Sypialnia

Zdecydowanie chłodniejsza w barwach, bardziej relaksacyjna, jasna i przestrzenna.








Ogród i ogrodzenie.

Wiejski, tradycyjny płot :-))







Pierwszy wolny dzień od dwóch miesięcy!


Jezus Frasobliwy - pamiątka z realizacji reportażu w Galerii pod Aniołami


Widzicie tę przedziwnie płaską i gładką przestrzeń przed furtką? To jest DROGA. Prosta, twarda i do samego domu!!!! Koniec z zakopanymi kurierami!



A droga " robi się "


Relacja z wizyty ekipy tv następnym razem. Postaram się szybciej niż za miesiąc:-))

piątek, 8 maja 2015

A w sercu właśnie maj


Nie tylko w sercu - jesteśmy otoczeni kwiatami. Kwitną grusze, jabłonie, głogi, mniszki, miodunki, tulipany, a przede wszystkim kwitnie rzepak! Nasz dom wyglada jakby stał na zielonej wyspie w żółciutkim morzu rzepakowych łanów. I ten zapach! Osobiście uwielbiam słodki zapach kwitnacego rzepaku. Choć w nazwie tej rosliny i jej użytkowaniu nie ma kompletnie nic romantycznego - te widoki i wonie są jak najbardziej pełne romantyzmu.
Zresztą zobaczcie sami - bosko jest!

Widok z okna:


Widok z drugiego okna:


Oby tylko nie było przymrozków...zapowiada się mnóstwo jabłek:-))


Jak na jabłoń liczącą sobie około 160 lat - kwitnie przecudnie. I co najważniejsze, rodzi pyszne jabłka.


Nasza grusza. W zeszłym roku miał...2 gruszki. Wszystko przemarzło w maju. Trzymamy kciuki za ten rok.



Idziemy do ogrodu...


A tam, nasza jodła kaukaska ma po raz pierwszy szyszki!



 Mamy nowe drzwi! Liczą sobie 120 lat...