poniedziałek, 27 lutego 2012

I po wodzie




Woda, chwalić Pana, opada. Nie zalało ani nas, ani okolicznych pół. Strażacy przekopali wał na granicy rezerwatu i puścili wodę z Wąskiej ( no, w tej chwili szerokiej...) bokiem, na poldery w rezerwacie. Puszczona z rzeki woda dochodzi aż do granicy asfaltówki. A na polach po drugiej stronie drogi, nieco dalej od nas potworzyły się potężne rozlewiska. Pojechałam wczoraj nad Drużno i tam też woda wysoka. Jezioro podeszło aż pod wały. Spotkany po drodze wędkarz ( aktualnie bez wędki - też przyjechał na rekonesans )mówił, że bywają wiosny, kiedy woda z Drużna przez wały się przelewa. Zwłaszcza jak są północne wiatry i jest cofka z Zalewu. Wczoraj co prawda wiało z północy, ale widać nie aż tak mocno. Potęga natury wydawała się niezwyciężona. Wicher dudnił w uszach, na jeziorze, jeszcze przecież skutym lodem i tak po wierzchu przelewały się fale. Niesamowity spektakl! I wiecie co? Nawet teraz, kiedy momentami bywa trudno, czasami odrobinę straszno - kocham tę krainę. Hartującą charaktery, rzucającą wyzwania i piękną tak, że momentami zapiera dech.

Miejsce po kładce... Chwilowo nie ma sensu jej naprawiać, bo będą Wąską pogłębiać i poszerzać w ramach prac melioracyjno-przeciwpowodziowych. Jak woda opadnie wyciągniemy ją tylko z dna i przechowamy u sąsiada...


To są trzy cieki wodne. Rzeka Elszka, rzeka Kowalewka i kanał. Teraz utworzyły jedną całość...



Zdjęcie robione z samochodu. Tu widać, że woda wypuszczona z Wąskiej utworzyła potężne rozlewisko.



Widok na drugą stronę drogi - zalane pola.



Zamarznięty brzeg jeziora.



Droga wśród pól. Niestety nie nasza...



Widok na Siedlisko pod Lipami.



Pierwsze oznaki wiosny - parzydło leśne już kiełkuje:-)))



A maluchy szaleją. Makbet się schował...



Salcie go pilnuje



A Elmirka wszystko bacznie obserwuje:-)))



Jednym słowem - nie mamy czasu się nudzić:-)))

22 komentarze:

*gooocha* pisze...

Kurcze, woda to jest żywioł....Dobrze, że odpuszcza.

Los alpaqueros pisze...

Dobrze że Dużno blisko i jest gdzie przelać te masy wody :)
Życzymy obsychania i byle do wiosny :)

Tojav pisze...

Woda to potężny żywioł. Dobrze, że was ominęła. Macie fajne koty. Wyglądają na straszne leniuchy.

grazyna pisze...

Imponujaca ilosc wody!!ale na cale szczescie wyglada na to ze nie bedzie katastrofy, mokre pola niedlugo sie zazielenia i wdzieczne beda za takie obfite nawodnienie..czekam na zdjecia rozbujalej wiosny! serdeczne pozdrowienia ciagle jeszcze z Wenezueli!

Joanna pisze...

zawsze mówię, że w dobrym miejscu mieszkam... co prawda mam z jakieś 5 km ( może trochę więcej albo mniej )do rzeki Narew ale ona naturalnie się wylewa więc ... nie zalewa ...
dzisiaj sprawdzałam ogród... fan fatal ...same kretowiska powyłaziły... a fe

jola pisze...

U was woda i wiosna, a u nas nadal zima, sypie i mrozi, sniegu z metr leży. Nie zazdroszcze Wam tej wody, oj nie, ale oznaków wiosny bardzo :)

OLQA pisze...

takiej wody nie zazdroszczę ale jeziora to i owszem, teraz oby do obsuszenia.My wybieramy się za dwa tygodnie ale czy dojedziemy?amfibii nie mamy ale się nie damy:)

dompodsosnami pisze...

U nas właściwie już wiosna na całego sie zaczyna. Mokre miejsca obeschły, bo wiatr wysuszył, mech w lesie wściekle zielony, z ziemi wystają noski kwiatów cebulowych.
Szybkiej i niezbyt mokrej wiosny! :)

IVONNA pisze...

Tej wody nie zazdroszczę. Nas w dwa lata temu podtapiało i brrr ciarki mi przechodzą na samo wspomnienie.
No to byle do wiosny:)

Agni pisze...

Na szczescie poki co po wszystkim!!! Trzymam kciuki ,aby poprawin nie bylo !

wieś - moje spełnione marzenia pisze...

Cieszę się bardzo Asiu, że jesteście już bezpieczni, koty cudne, moje przed chwilą wpadły do domu i miały pierwsze spotkanie z kozą Małą, za nic nie chcą iść do kotłowni, bo wiedzą, że pora wieczornego karmienia i każdy chce być pierwszy, a ja dopiero rozmrażam kurzynę w mikrofali, bo wstyd się przyznać zagapiłam się i zapomniałam rano wyjąć z zamrażarki, ale lepiej późno niż wcale!

Pokrzywka pisze...

Rozumiem, co masz na myśli, pisząc: kocham tę krainę. Przyznasz,że wobec powyższego wszelkie problemy stają się jakby mniejsze. Bo co tam kładka, a właściwie jej brak, skoro jest dom... Dziękując za odwiedziny, życzę słońca, a spotkania z O. K. zazdroszczę (w pozytywnym znaczeniu tego słowa oczywiście).

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Woda to życie, a z drugiej strony żywioł nie do okiełznania, a jednak strażacy dali mu radę; uczyli mnie w szkole, że Żuławy to żyzne osady naniesione przez wodę, ziemia nawodniona, potem obeschnie i będą plony mnogie, jak w tamtym roku; ruń na polach zielenieje, parzydło wygląda na świat, to cuda natury, też czekam na takie; dzięki za dobre wieści, u nas dopiero zaczyna się przybór wód, dziś wylała Lubaczówka, ale może szybko spłynie, pozdrawiam serdecznie.

Wonne Wzgórze pisze...

Nie dziwię się Waszą miłością do tej krainy, choć teraz mokra i niebezpieczna, to wygląda przepięknie. Widok na dom też uroczy. Zaskakujące jest jak zmienia się ukształtowanie terenu. U nas górka na górce, u moich rodziców też jeszcze góreczki (mieszkają jakieś 100 km od nas, nad Jeziorakiem, czyli na szlaku kanału Elbląsko - Ostródzkiego, nie tak daleko od Was), a u Was płasko zupełnie i rozlewiska... Piękna ta przyroda!

jolanda pisze...

Asiu i u nas jezioro powstało naprawdę wielkie, ale nasza woda jakaś spokojna, z Twoich fotek wyziera groza.
I ta kra piętrząca się niebezpiecznie.
Ale u Ciebie widać już wiosnę, u nas zima w pełni.
Pozdrawiam

Rogata Owca pisze...

Cały Twój blog i zdjęcia mówią o Waszej miłości do tego miejsca, które wybraliście sobie za swoje, na dobre i złe. Kochany dom, remontowany z sercem, ogród, zwierzęta i piękna okolica wkoło... Czasem jest dramatycznie, czasem uciążliwie, czasem sił brak, ale myślę, że nie cieszyło by Cię tak życie "usłane różami" w domku z ogródkiem pod miastem, z odśnieżoną drogą zawsze i wszelkimi innymi udogodnieniami. W pięknym miejscu mieszkacie Asiu i fajnie żyjecie, a to ma swoją cenę. Czasem to Ci nawet zazdroszczę tych rajdów przez wodę i błota, jak sobie czytam relacje. Serdecznie pozdrawiam spod śniegu, bo u nas znów zima, ale chyba na krótko

Go i Rado Barłowscy pisze...

Błota, śniegi, wody... Wszystkiego pod dostatkiem u Was. Zauważamy jednak pewien deficyt - NUDY u Was ani na lekarstwo :DDDDD


Pzdr.

domowa kurka pisze...

och... woda to piękny ale i bardzo niszczycielski żywioł... a wiosenne roztopy i podtopienia są nieuniknione... moje koty w końcu uwierzyły, ze mróz odpuscił i dają się wypychać trochę na dwór... pozdrawiam zatem wiosennie( no...prawie)

Ania z Siedliska pisze...

Piękna Wasza kraina. a trudności pokonacie ! Wszyscy czujemy bliskośc wiosny, kotki też :DDDD. Uściski dla wszystkich mieszkańców Lip 1

GAJA pisze...

Malowniczo, ale groźnie.
Pozdrawiam.

niewinny czarodziej pisze...

Jestem pełen podziwu. Gratuluję hartu ducha.Bywa , że zazdroszczę gdyż żywioły i kraina cudowne .
Pozdrawiam serdcznie .

Jesien pisze...

Asiu masz super stronke ,jak wchodze na nia to czytam i czytam ... u Was kwitna jeszcze tulipany i jak widze to drzewa dopiero szykuja sie do pelnego rozkwitu ... aleja brzozowa to cos co uwielbiam ...kocham brzoze ..a zrebaki w stajni sa cudne ...i widze ze masz szklanego ptaszka po babci na choinke ..taki sam jak moj-najcenniejszy skarb pieknych lat. Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego.Jesien-Bozena KW