środa, 12 grudnia 2012

Szybkie wieści


Kochani - ja tak tylko informacyjnie słów parę. Zdjęć nowych nie mam, bo mi chłop razem ze sprzętem w świat daleki wyjechał i wróci dopiero przed świętami. Ale donoszę, że remont trwa. Kuchnia skończona. Wczoraj razem z Markiem ( szwagrem naszego szwagra - niebywale uzdolnionym remontowo ) kole północy skończyliśmy kłaść w kuchni kafle na podłodze. Po ( Dobry Jezu! ) ponad trzech latach prowizorki. Gdyby nie moja najjedyńsza Teściowa prowizorka pewnie byłaby nadal. Ale Mama przyjechała, zarządziła i...jest! Przedpokój też już szczęśliwie skończony. Wczoraj położyłam ostatnią warstwę farby. Jeszcze tylko muszę dopracować drzwi. Ściany w bibliotece oczyszczone, drzwi takoż - czekaja na ostatnie pociągnięcia papierem ściernym i wosk. A ściana murowana w tejże bibliotece otrzymała niesamowity kolor. Typowo żuławski ( jaki - zobaczycie przed świętami jak będę miała czym cyknąć fotkę:-))) Teraz na tapecie łazienka. Pomału odsłaniają się piękne, ponad 100 letnie bale na ścianach, które będziemy tylko zabezpieczać przed łazienkową wilgocią. Ale przyznam się Wam, że "rączków i nóżków" nie czuję, bo przy remoncie harówa straszna, praca zawodowa idzie swoim rytmem, chleby się pieką ( a jakże!)( również na zamówienia sąsiadów ). Sery robią raz w tygodniu, a dzisiaj do piwnicy powędrowały zapeklowane szynki tudzież inne części własnoręcznie ( wraz z Mistrzynią z sąsiedztwa,) rozparcelowanej ćwiartki dzika. Na razie się peklują. Jak " dojdą" szynki i łopatki powiążę, obsuszę i do wędzenia. A z reszty zrobimy na Święta kiełbasy. Nie nudzę się więc nic a nic. I tylko wieczorami zanim padnę bez sił na poduszki smutno mi i samotnie.
Poza tym nasz Niuś ostatnio raduje moje serce. Jak wiecie Milka jest niepoprawna - otwiera bramkę jeśli ktoś niedokładnie zaselończe skomplikowane węzły starej smyczy na bramce ( bo skobelki czy inne mechaniczne wynalazki otwiera zaraza bez trudu, a kłódka byłaby jednak nieco kłopotliwa przy mojej zawodnej pamięci co do miejsca porzucenia kluczy). Milka wydostawszy się poza ogrodzenie robi rundkę dookoła siedliska i wraca do bramki stojąc z bardzo zadowoloną miną, która mów: "Jestem. fajnie było! A teraz mnie przekup to wejdę do środka..." Niuś za to jak się wyrwał na wolność to szeeeedłłłł w długą. Nie raz gardło zdarłam do imentu i niemal płuca wyplułam w pogoni za psem. A teraz! Matko jedyna! Raz zauważyłam całą akcję. Milka już na zewnątrz, bramka otwarta na ościerz, Niuś leci za nią. Wypadłam na mróz i wrzeszczę: Niuś! Stój! Siad! Czekaj!. A Niuś zatrzymał się jak wmurowany prze otwartą, kuszącą bramką, siadł na tyłek i...poczekał na mnie. Szok przeżyłam. Potem dały nogę jeszcze dwa razy. I zanim skończyłam wołać oboje meldowali się pod bramką! Chyba mi pies mądrzeje! Może nawet dostąpi zaszczytu spacerów bez swojej 3 metrowej linki!
To tyle na dzisiaj. I strasznie żałuję, że nie mogę Wam tego wszystkiego naocznie pokazać!
PS. Jakby ktoś pytał o przepis na schudnięcie: zacząć remont bez męża w domu! 10 kilo w miesiąc!

29 komentarzy:

Jasna8 pisze...

Ale się dzieje i to tyle dobrego...
Nie ma to jak Teściowa ... :-)))
A pieski chyba wszystkie mają tendencję do uciekania,
to samo i u mnie ..ufff...

Aszka9 pisze...

10 kg!!!! dobry patent
cieszę się z Tobą remontami bo wiem co znaczy żyć w prowizorce.Trzymam kciuki
Pozdrawiam

Iza z Kidowa pisze...

No, to kawał solidnej roboty odwalasz... i te 10 kilo, imponujące!
Nie mogę się doczekać fotek!
Powodzenia życzę i pozdrawiam serdecznie :)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

To bardzo Cię podziwiam, że zaczęłaś remont bez męża w domu, ja bym się chyba nie zdecydowała. Nie mogę się doczekać zdjęć.
Przykro mi, że Ci samotnie, ale za to jaka będzie radość, jak mąż wróci ;-) Po oczekiwaniu święta smakować będą lepiej.
Co do psów, to nasz Anioł też strasznie ucieka. Nie da się z nim chodzić na smyczy, bo za bardzo ciągnie, bez smyczy zwiewa. Na szkoleniu panie trenerki pokazały nam super patent. Linka dwadzieścia metrów. Linka ciągnie się luźno po ziemi, więc pies może biegać. Linka nie może się napiąć, a kiedy pies chce uciec woła się psa i lekko ciągnie się za linkę, kiedy przyjdzie daje się smaka i pies może biegać dalej. Super zabawa i dla psa i dla kontrolera linki.
Pozdrawiam ciepło i powodzenia w remoncie!

Los alpaqueros pisze...

Gdybyśmy Cię nie znali pewnie nie bardzo byli byśmy skłonni uwierzyć w te remonty własnymi łapkami, ale mając w pamięci dziewczynę na schwał, żałujemy że na razie wszystko trzeba sobie tylko wyobrażać. Tak więc szybko wstaw te zdjęcia bo aż nas skręca aby zobaczyć efekty z pewnością olśniewające :)
Co do Niusia to nasz Murza od kiedy został sam bez Aresa a wiek 14 lat to już słuszny, też nas ciągle zaskakuje mądrością która chyba wcześniej była przytłaczana przez bardziej ekspansywnego Aresa.
Pozdrawiamy Was mocno i trzymamy kciuki aby nie zabrakło Ci sił do finiszu, chociaż mając stary dom to finisz jest ciągle uciekającym punktem :)

Kretowata pisze...

Zgadzam się z przedmówcami, jakże szanownymi, baaardzo Ci zazdroszczę remontu w czynie, a nie w projekcie, bo ja tylko dumam i projektuję, za co się zabiorę w tzw. "sezonie" i po trochu odkładam kasę... Gratuluję utraty wagi, jeśli chciałaś schudnąć, jeśli nie - to radzę szybko zabieraj się za te specyjały;)
Ja zawsze remontuję bez męża - chwalę sobie niepomiernie tę sytuację... Nie wyobrażam sobie tego jego specyficznego "podejścia" jeszcze przy remoncie;))

OLQA pisze...

Choć mój do remontu niechętny- bez niego stchórzyłabym-podziwiam i czekam na fotki:)

Nasza Polana pisze...

Czekamy na efekty w postaci fot. Brzmi to wszystko faktycznie magicznie choć wyobrażam sobie jakim wysiłkiem fizycznym okupione. Satysfakcja w czasie świąt będzie nie mała jak mniemam.

Zwierzęta to mądre stworzenia. Tyle w tym temacie :-).

pozdrowienia serdeczne

wuszka pisze...

u mnie też remont :)

Dom Pod Sosnami pisze...

No ja z jednaj partii z Olqą - bez ślubnego na bank stchórzyłabym! Samo wyliczenie osiągnięć powala, a jeśli jeszcze efekt wizualny będzie taki, jak po Tobie można się spodziewać, to... klękajcie narody!!! Same pozytywy masz, kochana, remont zrobiony a i 10 kg mniej - brawo, jesteś wielka!!! :)))
OCZYWIŚCIE czekam niecierpliwie na zdjęcia! :)

Agniecha pisze...

A u nas, od samego początku, czyli sześciu lat gołe żarówki na sufitach, dziury w podłodze przykryte płytką luzem, obrazy do powieszenia na śianie, podpierają ją już 3 rok z kolei... Gratulacje! Za remont i figurę modelki!

monique pisze...

łooooo kochana !!!! najbardziej zazdroszczę tych 10 kg :))) ale i kiełbasek i serków i innych .. na zdjęcia po już czekam i pozdrawiam ciepło całą familię ..

Nika pisze...

Chyba zaproponuje slubnemu jakis dluzszy wyjazd i machne tak z poltora miesiaca remontu, zeby wejsc w te sliczna sukienke sprzed 10 lat... :)

Az mi slinka poleciala czytajac o tych szynkach, kielbaskach , mniam mniam
Pozdrawiam i gratuluje formy i zapalu
Nika

Magdalena Aleksandrowicz pisze...

Oj Asiu ale pracuś z Ciebie. No mi tez by się dieta przydał. Pozdrawiam Cieplutko
miuu

Go i Rado Barłowscy pisze...

Heh, remont tylko trudno zacząć, a kiedy się w nim zasmakuje, to z małych projektów nieraz poważne przedsięwzięcia się rodzą. Nawet zmęczenie, bywa, że smakuje!

To dopiero Cię czeka świąteczny odpoczynek!!! :D


Pzdr.

Kretowata pisze...

A to jeszcze ja z innej beczki - jak ci ślubny przywiezie sprzęt foto - dawaj to zdjęcie w szlafroku i jeepiku - nie podaruję, jak bum-ta-ra-ra! Kiss!

Asia i Wojtek pisze...

Kretowata muszę to przemyśleć... Bo nie wiem, czy w porannym stanie, w szlafroku z polarku w gustowne łaty ( bo Niuś go gdzieniegdzie powygryzał jak miał atak lęku separacyjnego ) nadaję się do prezentowania na forum publicznym!:-)))
A.

Ananda pisze...

Gratuluję skończenia kuchni, my dalej w powijakach :) Ale pomału przywykam do mieszkania i remontowania jednocześnie. Wojtek będzie miał fajny prezent świąteczny :) Z niecierpliwością czekam na fotki i serdecznie pozdrawiam, a i fajnie się czyta o przygodach z psiakami :)

-mamon- pisze...

Niestety na mnie taka forma odchudzania nie działa, stres i samotność natychmiast zastępuję słodkościami. Już się nie mogę doczekać zdjęć z siedliska:)a te wszystkie skarby ze spiżarki to dopiero będzie uczta:)

maszka pisze...

To ja muszę swojego koniecznie gdzieś wysłac na wiosnę :-). Ciekawa jestem tego wszystkiego o czym piszesz.

M. pisze...

PODZIWIAM PODZIWIAM PODZIWIAM!
I jeszcze Go i Rado piszą, że można się rozsmakować w remontowaniu!!!
Bardzo jestem ciekawa zdjęć kafli na podłodze.
Pozdrowienia!

Ania pisze...

Rewelacja - te 10 kg mniej i mnie by się przydało, tylko juz nie bardzo mam co remontować, a na taką harówkę może zdobyc się tylko taka młódka jak Ty :-))). Tess miła, zamieszczę odpowiedzi na Twe pytania jak tylko bardziej poznam ten nowy system Onetu, który nieco mnie wkurza :-(((.

Ania pisze...

Oj, to powyżej napisałam ja - Ania z Siedliska

Sarenzir pisze...

wow! to masz przygotowania świąteczna wersja 2.0 powiększona :))) Gratuluje samozaparcia i sił. Efekt zapewne będzie fenomenalny a i wejście w nowy rok cudne :D .

folkmyself pisze...

Brzmi przerażająco! Niedługo nam znikniesz!
Dbaj o siebie kochana!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

A jakżesz tu nudzić się, przy takim remoncie? tylko te uciekające kilogramy mnie niepokoją, jeszcze trochę i znikniesz; czekam z niecierpliwością na zdjęcia "nowych" wnętrz; pozdrawiam serdecznie.

multanka pisze...

Uśmiałam się setnie z twoich opisów odchudzających :) No i czekam na zdjątka!
pozdrowienia!
Asia

Zielona Ekspansja pisze...

Świetny blog i miło wiedzieć, że ktoś inny też się męczy z remontem/budową to takie pokrzepiające. Serdecznie pozdrawiam i koniecznie zabierz chłopu aparat bo jestem ciekawa jak u Ciebie prace postępują. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Zazdroszcze mieszkania na wsi :) http://zielonepuzderko.wordpress.com/