wtorek, 12 sierpnia 2014

Na złość Putinowi jedzmy polskie sery


O rosyjskim embargo na polskie produkty rolne i sadownicze jest głośno. Hasło „Jedzmy polskie jabłka” robi furorę w internecie. Mało kto jednak pamięta, że embargo to także zagrożenie dla wytwórców nabiału. A dane są alarmujące – jak donosi Forum Mleczarskie, Polska obok Holandii i Niemiec była jednym z największych unijnych eksporterów serów do Rosji.
Najgorzej wygląda sytuacja producentów serów podpuszczkowych, bo dla nich Rosja była głównym odbiorcą. Tylko w okresie od początku roku do maja, do tego kraju wyeksportowano 9,9 tys. ton serów podpuszczkowych za 167,35 mln zł. Serów świeżych eksportowaliśmy nieco mniej, ale i tak przez pierwsze pięć miesięcy roku do Rosji trafiło 1,94 tys.ton za 23,7 mln. zł. Czy w Polsce znajdą się nabywcy na tyle serowego dobra? Raczej wątpliwe, by rynek krajowy był w stanie wchłonąć cała produkcję. Jeśli nie – branżę mleczarską czekają poważne kłopoty. A przecież polskie sery podpuszczkowe w niczym nie ustępują produktom rodem z Francji, czy z Włoch. Przykładem mogą być sery dojrzewające marki Old Poland ze Spółdzielczej Mleczarni Spomlek. To właśnie w Radzyniu Podlaskim powstają jedyne w kraju, produkowane na skalę masową sery dojrzewające. Ser Bursztyn, który dojrzewa od 6 miesięcy nawet do 2 lat, smakiem i aromatem bliski jest włoskiemu parmezanowi i najlepszym serom holenderskim. Seria serów z dodatkiem ziół i przypraw, takich jak gouda z czarnuszką, imbirem czy kozieradką również przyjemnie zaskakują podniebienia smakoszy. Także sery pleśniowe wytwarzane przez polskie mleczarnie – np sery z mleczarni ” Turek” mają bardzo dobrą jakość w stosunku do ceny. Czy jednak sama jakość wystarczy by uratować polski przemysł mleczarski przed zapaścią? A może wprowadźmy w życie jeszcze jedno hasło: „Na złość Putinowi jedzmy polskie sery!”. Bo są nasze, bo są dobre, bo nie chcemy, by zniknęły z rynku. Zatem do sklepów! Po ser!
Tekst ukazał się w "Dzienniku rolniczym".

9 komentarzy:

Krystyna Bożenna Borawska pisze...

A gdzie był nasz rząd do tej pory ?
Dlaczego nie mamy stworzonych równoległych możliwości sprzedaży tych pysznych serów.
Może niech rząd sam zje te jabła i sery ?
I zapłaci godziwie ...
Nie da rady sprzedawać na rynek wewnęntrzny, bo nie będzie importu...
Cały rynek nam się wali a oni jedyna rada jedz jabłka i sery...
Może jeszcze powiedzą za co ?
Za umowy śmieciowe i nędzne emerytury??
Zezłościłam się...
Szkoda tylko naszych producentów...
Ostatnio słyszałam ,że naszym producentom nie przeszkadza tak embargo jak nasze włąsne przepisy,
który nie pozwalają im rozwijać produkcji np.

Sentimental Living pisze...

Sery z mojego rodzinnego miasta, najlepsze na świecie!!! Oczywiście, że jem!!! Pozdrawiam:)

Dendrobium pisze...

Wstyd się przyznać, ale nie znałam tych serów z Radzynia, a mieszkam niedaleko i jestem seromaniaczką. Cóż u mnie są sery z miejscowej mleczarni i najdalszych zakątków Polski i z zagranicy. Czemu nie ma z sąsiednich mleczarni? I czemu skoro nadmiar jabłek, papryki czy serów nie ma tego więcej i taniej na rynku?
Pozdrawiam

Joanna Wojtek pisze...

Krysiu, i tak coś jeść musimy. Moja propozycja dotyczy wyboru - zamiast kupować jedzenie od zagranixznych producentów - kupujmy nasze, polskie, zwłaszcza, ze jakością i smakiem w niczym nie ustępują tym innym. A rząd...no cóż, na ten rząd to ja bym nie liczyła...
Dendrobium - ja tez nie rozumiem dlaczego ceny w sklepach nadal utrzymują się na tak masakrycznym poziomie, tym bardziej, że w skupie są bardzo niskie. A sery z Radzynia szczerze polecam. Mają sklep firmowy przy mleczarni.
Asia

Riannon pisze...

No i teraz mam dylemat: robić sama sery, czy kupować i tym samym wspierać polskich producentów serów, hi hi... Żartuję! Nie zapomnę smaku tej goudy z imbirem, niebo w gębie :-)

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Jestem jak najbardziej za, chociaż ostatnio ciężko mi brać udział i w jabłkowej akcji i w tej serowej, bo za dużo mamy aktualnie swojego domowego dobra i nie kupujemy. Pozdrawiam Was ciepło!

Ania pisze...

Ser Bursztyn znam z opisów, nigdzie w okolicy nie mogę go dostać. zawsze staram sie kupowac lokalne produkty, a na złość Putinowi jeszcze bardziej się postaram :-). Wkurza mnie to, że pośrednicy zgarniają tak wiele pieniędzy, a producent może sobie o nich tylko pomarzyć.

Evunia pisze...

http://www.spomlek.pl/dane_logistyczne_oferty_produktowej.php

i jak to kupić? i po ile?

Joanna Wojtek pisze...

Evuniu, te sery są w prawie kazdym większym sklepie - tam, gdzie mają lady serowe. Trzeba tylko poszukać. A ceny ( w zaleznosci od marzy sklepu ) też nie są wysokie. U nas Bursztyn kosztuje około 40 zł za kg. To niewiele biorąc pod uwagę jakość i smak tego sera. Pozostałe oscylują w granicach trzydziestu parę zł za kg.
Asia