czwartek, 17 grudnia 2015

Zwierzątka domowe


 Jak widać na fotkach mamy nowe zwierzątka domowe, choć może właściwsze byłoby określenie ogrodowe. Nasz ogród upodobały sobie sarny. W jednym miejscu siatka się pochyliła. Już mieliśmy wziąć się za naprawę, kiedy naszą uwagę przykuła wydeptana ścieżka, która wiodła od rzeczonej siatki w głąb ogrodu, w stronę jabłoni. Jabłonie w tym roku obrodziły tak, że zebrać wszystko było niepodobna. Najładniejsze owoce zebraliśmy, część pojechała do schroniska dla dzikich zwierząt w Jelonkach, a część została, bo nikt już nie miał siły zbierać. Leżące jabłka okazały się pokusą nie do odparcia dla okolicznych saren. Nasze sarny są do nas przyzwyczajone - sypiają tuż pod domem, przy drodze, osłonięte od wiatru, nasz samochód znają, Mili się nie boją, bo też i ona jak na psa pasterskiego przystało sarny pasie, a nie goni - nastąpił więc najazd na sad. Przy czym bynajmniej nie wchodzą pojedynczo. Jak dotąd rekordem było 7 pasących się pod oknem w ogrodzie saren. Tylko o drzewka i krzewy się trochę boimy, bo nie wszystkie da się zabezpieczyć, więc pewnie siatkę trzeba będzie naprawić, tylko trochę żal tych widoków, bo kto może sarnie w oczy zajrzeć? Oprócz nich w ogrodzie urzęduje też lis, a właściwie lisica, którą trzy lata temu leczyłam ze świerzbu, podrzucając jej nafaszerowane lekami kurze korpusy. Ta ruda dama jest dużo bardziej ostrożna. Wchodzi tylko nocą, kiedy nikt się nie kręci, a o jej bytności świadczą tylko tropy i oznaczone ścieżki. I tak dzika przyroda zazębia się u nas z przyroda ujarzmioną ( w miarę ujarzmioną ). A teraz konkurs: kto ma dziką zwierzynę bliżej? Myszy w kuchni się nie liczą...

Wczoraj:




Dzisiaj podeszła jeszcze bliżej, pojadła jabłek, poobgryzała starą leszczynę, a potem pod naszą brzozą umościła sobie legowisko...Pozostałe trzymają się troszkę dalej. Wszystkie zdjęcia robiłam z domu, przez okno.



10 komentarzy:

Olga Jawor pisze...

Asiu! To niesamowity, piękny i wzruszajacy widok - dzikie zwierzęta tak blisko! Możesz filmy przyrodnicze kręcić! Do nas wejsc nie mogą, bo mamy dobre ogrodzenie z siatki. A i do siatki nie podchodzą blisko, bo nasze dwa psy zaraz sie drą, jakby je kto ze skóry obdzierał. Ale w pobliskim lesie często sarenki widuję. Także i dziki. Ostatnio omal mni cała ich wataha nie pogoniła. Ale miałam pietra!:-))

agatek pisze...

Coś pięknego!! :D

Kretowata pisze...

Łał!! Jest śliczna!!!! Nigdy nie zrozumiem myśliwych, jak do tego można strzelać?

Agniecha pisze...

sarnę z pierwszego zdjęcia określiłabym jako upasioną. Nie dawaj tyle jeśc zwierzątkom, nadwaga szkodzi.:-D.
Są ładne.

amelia10 pisze...

Ale cudny masz widok! Kiedyś do mnie też podchodziły sarny, jelenie, ale psy skutecznie je wypłoszyły, zwałaszcza Maks ze swoimi zapędami łówczymi...

Aleksandra pisze...

Ja w takiej sytuacji mam mieszane uczucia. Terytorium leśne kurczy się. Lasy są poprzecinane szosami terenami budowlanymi. Zwierzęta gubią się w tym. A z drugiej strony szukają łatwego pokarmu.

Joanna Wojtek pisze...

Aleksandra, my akurat mieszkamy posrodku pola, więc zasadniczo ani pokarmu, ani przestrzeni im nie brakuje.

bozenas pisze...

Do mojej córki też przychodzą sarny,a pod oknami urzędują zające:))a my często chodzimy do lasu na spacer i też jest u nas coraz więcej saren i podchodzą blisko ludzi:)

Jedliska pisze...

Znajomy i miły widok, też miewamy takich gości, tylko potem trzeba znów nasadzać młode drzewka.
No i jeszcze Wszystkiego Najlepszego z Okazji Świąt Bożego Narodzenia i w Nowym Roku !

Go i reszta Barłowskich pisze...

Najlepszego! Niechaj się Wam dzieje zgodnie z wolą Waszą!!! Uściski