poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Nowe życie


Tak, dobrze widzicie. To jest nasze nowe życie w Siedlisku. Nie wytrzymaliśmy długo tej pustki po śmierci Miluni. Mila i Niuniuś śniły mi się nocami, że są, że czekają na nas, że można wtulić się w puchate futro berneńskie. Budziłam się rano i w pierwszym odruchu szukałam ich. A moich psów nie było... Omek większość czasu spędza na drzemkach. Wiadomo - 18-letni pies potrzebuje dużo snu - i był smutny. On też budził się w nocy. Kiedy więc pojawiła sie informacja o małym berneńczyku szukającym bezpiecznej przystani, nie zastanawialismy się długo. Wsiedliśmy w samochód i pomknęliśmy. Przywieźliśmy do domu małego niedźwiadka i zaczęliśmy zastanawiać się nad imieniem. Musiało być królewskie i waleczne...


Cały wieczór patrzyliśmy na szczeniaka i zastanawialiśmy sie kim jest...
Moja pierwsza myśl była: Cheddar. Bo wiecie, sery, Akademia, tak mi się skojarzyło. Cała rodzina stwierdziła, że nie ma opcji. To jest PIES, a nie ser. Małemu też się nie spodobało. Na próbę nazwania go imieniem Cheddar obszczekał mnie bardzo znacząco...
Może więc Aslan? Szlachetny, królewski i wspaniały. Wojtek mówi: eee, nie pasuje mi. Ciocia: co to za imię? ( nie zna Opowieści z Narnii ). Szukamy dalej.


Może Ragnar, król Wikingów? Na co Ciocia: ale jak to zdrabniać, język można sobie połamać!


Propozycja Ewy: może Puszek? Jak trójgłowy pies - stróż z Harrego Pottera. Reakcja wszystkich: Puszek??? Nieee!


Przelecieliśmy imiona władców wszelakich. No przecież nie Mieszko albo Bolesław...
Aż tu nagle olśnienie! Gustaw. To przecież jest Gustaw! Jakby nie było imię królów Szwecji. Zawołaliśmy małego: Gustawie... Popatrzył na nas i w podskokach przybiegł.
Ma w tej chwili 9 tygodni. Rośnie jak na drożdżach, ale i tak na razie do walecznego Gustawa mu daleko. Przedstawiam Wam Gucia!
Nasze małe, berneńskie słoneczko:-))
Pozostałe zwierzaki wyrażają pewne zdegustowanie małym, brykającym, obgryzającym wszystko i wszystkich szczeniakiem.
Makbet i Kartezjusz najchętniej ewakuują się na dach.


Elmirka siada nieco niżej, acz też na bezpiecznej wysokości:



Gostek obserwuje wszystko bezpiecznie schowany za ścianą zieleni:


Pozostałe koty podchodzą do nowego członka rodziny z wyrozumiałością. Wujek Ryś go wymyje, Salcia chce się bawić, a Tosia go wychowuje ( ale z matczyną czułością, jak walnie to bez pazurów).
Omułek patrzy na wszystko z wyrozumiałością i pewną wyższością i wygląda na zadowolonego:


A my już oszaleliśmy na punkcie naszego Gucia. Jest wybitnie inteligentny, melduje chęć wyjścia na dwór ( co prawda nie zawsze, ale stara się, stara!) Przybiega na zawołanie, obgryza co się da i jest absolutnie cudowny. Milunia, Niuniuś, Czoperek zawsze będą z nami - w naszych sercach, w naszej pamięci. Lecz w domu musi być życie! Musi być radość i pies obrońca!


18 komentarzy:

Agniecha pisze...

Ciasteczko! Pączuszek! Dużo szczęścia!

Kamilla pisze...

Ale slodziak, niech Wam sie dobrze chowa i daje duzo radosci:) Pozdrawiam:)

Leptir pisze...

cudowny..... niech rośnie na dużego i wspaniałego PSA, otoczony morzem MIŁOŚCI

serdeczności :)

Iza z Kidowa pisze...

Asiu, piękny psiaczek, aby się dobrze chował.
Pozdrowienia i najlepsze życzenia ślę do Was!

na wsi pisze...

Przepiękny... Wielu wspólnych radości i psot życzę - nie dziękujcie, oczywiście, żeby nie zapeszyć... :)

Inkwizycja pisze...

Cieszę się, że nie czekaliście zbyt długo ;) Szkoda każdego dnia. Niech Wam pięknie rośnie mały Gustaw!

Nina S pisze...

Cudowny.Niech rośnie zdrowo i da Wam dużo szczęścia. :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Bardzo ładne imię, jak mój kot-znajdek:-)
Pozdrawiam.

grazyna pisze...

TAk cudny ze mozna oszalec na jego punkcie!!!

elaa pisze...

śliczny berni:)
Jestem nową czytelniczką Siedliska pod Lipami i nie wiem czy mogę zapytać o praktyczne rady dotyczące kotów "wychodzących"? Koty do tej pory były w mieście, obecnie szykuje się budowa domku na wsi i w związku z tym zmiana:) Czy dla kotów ma znaczenie rodzaj ogrodzenia (siatka, drewno, żywopłot) - czy i tak będą wychodzić poza teren działki?
Z góry dziękuję za poradę i pozdrawiam - Ela.

ankaskakanka pisze...

W pięknym domu, wśród dobrych ludzi, zwierzęta czuja się dobrze. Miłego wspólnego życia z Gustawem życzę.

Aleksandra pisze...

Słodziak. Będzie walecznym psem ma już zadatki. Pozdrawiam

Joanna Wojtek pisze...

Elu, przede wszystkim pytanie w jakiej odległosci będzie dom od drogi? U nas do drogi jest 1,5 km, w związku z czym moje koty są raczej bezpieczne. Najpierw wychodziły pod kontrolą - "paslismy" koty po kolei, tak, żeby spokojnie poznawały otoczenie, ale dopiero jakieś dwa tygodnie po przeprowadzce z miasta zaczęły wychodzić. Ogrodzenie kota nie utrzyma, ale zabezpieczy przed nagłym wybiegnięciem. Więc jesli blisko drogi raczej dość wysoka siatka dochodząca do samej ziemi, żywopłot będzie dodatkowa osłoną. Moje są zachwycone nowym, drewnianym płotem, ale jak już pisałam koło nas nic nie jeździ. Jakby coś - pisz na maila:-)) joanna.wlodarska@onet.eu

bozenas pisze...

ALEŻ CUDO:)))
gdybym miała dom,albo chociaż mieszkała na parterze to też bym miała psa:)ale na moim 4 piętrze pies się męczy a ja razem z nim:))daleko trzeba schodzić na każde siku:)))

Orka pisze...

Nooo,Gustawie jesteś szczęściarzem.Życzę ci długich lat w zdrowiu:)
Cieszę się,że znów będziesz pisała o psim życiu:)))

Izydor z Sewilli pisze...

Śliczny!!! Gustawie, żyj zdrowo i szczęśliwie!

Joanna pisze...

śliczniutki piesio; niech zdrowo się chowa !
pozdrawiam :)

Evunia pisze...

@Elaa, Joanna ma absolutną rację - u mnie z drogi polnej zrobiła się jezdnia i 2 koty straciłam - przywykły że wychodzą przez drogę w pole. Następne koty przeszły ścierkową edukację - próby wejścia na płot ( wysoki, ale koło drogi) karciłam ścierą z ostrym psik !! z zewnętrznej ! (od ulicy) strony. Podobno koty są niewychowywalne ale pomogło - wychodzą tylko od 'wewnętrznej' - ale wychodzą...
Podobno domowe koty można nauczyć 'niewychodzenia' z domu na wsi - koty Autorki nie wychodzą nocnedumania.blogspot.com
Widziałam taką sztuczkę - górna część siatki (ok 0,5 m) i przęsła zagięte do środka od kątem jakiś 30 st. Podobno koty tego nie mogą pokonać....