
Dawno, dawno temu pewien człowiek mieszkający ze swoją połowicą w sympatycznej jaskini stwierdził, że pokruszone nasiona rośliny rosnącej nieopodal mogą być bardzo smaczne. Zachęcony przez damę swego serca zebrał nasiona I następnego roku zasiał kawał pola. Sąsiedzi pozazdrościli mu łatwego zbioru ( nie musiał się chłop nabiegać po łąkach, żeby zebrać coś do jedzenia ) poprosili o trochę nasion. Od tamtego dnia kwitła wymiana międzysąsiedzka. Jeden zasiał zboże, inny posiał warzywa, jeszcze inny na ten przykład len. I tak trwało to przez wieki. Aż tu pewnego dnia pra, pra, pra, pra (itd ) wnuczek naszego wynalazcy ze zdumieniem spojrzał na pismo sądowe w swoich rękach. Otóż firma, która sprzedała jego sąsiadowi nasiona domagała się od niego horrendalnej sumy! Zdębiał I oczom nie wierzył. Jakże to tak – powiedział – to ja mam płacić, że wiatr zapylił moje rośliny genetycznym czymś, co rośnie u sąsiada? Nie zgadzam się. Nie chcę żadnych hybryd na swoim polu. Mam własne nasiona! Niestety – okazało się, że nie. Zebrane nasiona nie były już jego własnością. Bo miały w sobie OBCY GEN. Co gorsza – gen opatentowany. I tak oto nasz dzielny rolnik z dziada pradziada poszedł z przysłowiowymi torbami.
Nie wiem, czy faktycznie taka historyjka może być prawdziwa. Obawiam się jednak, że tak. I dlatego zaproszona do udziału w akcji “Uwolnić Nasiona” przez panią Jadwigę Łopatę z Międzynarodowej Koalicji Dla Ochrony Polskiej Wsi (ICCP) – niniejszym się przyłączam. Bo nie zgadzam się na żywność modyfikowaną genetycznie I mówię stanowcze NIE koncernom, które zalewają rynek nasionami zmienionymi genetycznie. I boję się, że nasz szanowny rząd może nie daj Bóg znowu coś wymyślić, co rolnikom uprawiającym ziemię w sposób tradycyjny rzuci kłody pod nogi.
Kochani! Idzie wiosna! Uwolnijmy nasiona!
Więcej informacji tutaj: Uwolnić Nasiona
I tutaj: Strona PODR w Szepietowie
Na zdjęciu rzepak rzecz jasna genetycznie nie modyfikowany.