poniedziałek, 21 maja 2012

Majowo Mi

To był szalony i raczej nadaktywny tydzień, a właściwie nawet dwa tygodnie...Najpierw pojechaliśmy na reportaż do pewnego " smakowitego" miejsca ( szczegóły niebawem:-))) ), po drodze odwiedzając jeszcze dwie fantastyczne miejscówki na Warmii ( szczegóły również niebawem...), a potem nieubłaganie zaczął zbliżać się termin złożenia w imieniu naszego Stowarzyszenia wniosku o dotację na remont świetlicy wiejskiej. A wniosek jak wiadomo sam się nie napisze. Spędziłam więc urocze trzy dni odwiedzając liczne instytucje i urzędy celem skompletowania dokumentacji, oraz równie cudną noc na pisaniu wniosku, by rankiem ciut świt koło &.)) pojawić się w naszym LGD celem sprawdzenia wniosku, bo jednakowoż był to mój debiut. Po uzyskaniu akceptacji można było jeszcze tylko skoczyć do Pani Wójt po podpis na zgodzie na remont, po czym ustawić się w kolejce, żeby złożyć wniosek. Jako, że reprezentację w Stowarzyszeniu mamy dwuosobową czas ten spędziłam w miłym towarzystwie jednej z naszych wiceprezesek - przefajnej pani Sołtys sąsiedniej wsi. A w kolejce towarzystwa dotrzymywał nam ksiądz proboszcz, który również składał wniosek. Przyznaję, że go nie poznałam w pierwszej chwili. Jednak kontrast pomiędzy księdzem oglądanym zazwyczaj w sutannie, a tym w kombinezonie motocyklisty, spotkanym w kolejce był raczej piorunujący. Wiedziałam oczywiście, że nasz proboszcz jest motocyklistą, ale wiedzieć, a zobaczyć na własne oczy to dwie różne rzeczy! No i muszę przyznać, że czarny ścigacz stojący obok mojego Jeepika "przemówił do mnie", albowiem motory lubię prawie tak samo jak jeepy:-))) Tak więc wniosek został złożony, a my możemy tylko czekać, w międzyczasie porządkując pomieszczenia świetlicy. W ogrodzie mamy zielone szaleństwo. Zaniedbany nieco przez te wariackie dwa tygodnie ( bo Wojtek też " na robotach ) zielsko zawładnęło naszym ogrodem całkowicie. I mamy teraz mały problem... W części ogrodu ( tej najbardziej zarośniętej ) zalęgły się modliszki. Białe i zielone. I teraz nie wiem - kosić, czy nie kosić? Oto jest pytanie! Na razie zrobiliśmy wykoszone trakty wśród zielska i obkosiliśmy dookoła drzew. Taki mały kompromis pomiędzy nami, a rozszalałą przyrodą:-))) Bzy kwitną oszałamiająco pachnąc, kwitnie moja ulubiona brunera wielkolistna, a lada moment rozpękną się kosaćce i piwonie. Świat dookoła też zachęca do rowerowych wypadów soczystą zielenią. Ostatnio nawet naszą Ewę skusiło! A poza tym niemal nic się nie dzieje. Chociaż nie! Mieliśmy akcję antyopryskową. W sobotę wybraliśmy się na pieszy spacer z psami - polnymi drogami, do sklepu w pobliskim Lisowie. Wracając zauważyliśmy na drodze podejrzane, białe kałuże. Wzięliśmy berny na smycz, co by się draństwa nie napiły i przystąpiliśmy do oględzin białego czegoś. Po dokładnym obwąchaniu padło na herbicydy. Im bardziej zbliżaliśmy się do domu tym zapach był bardziej wszechogarniający. Wdrapaliśmy się na zarośnięty wał nad rzeką i przedzieraliśmy się przez zielsko do pasa. Tu cuchnęło nieco mniej. Traktor pryskał tuż koło nas. W wietrze i w środku dnia!. Zanim jednak zdobyłam telefon do zarządcy ( bo pola koło nas należą do duńskiej firmy - giganta ) traktor odjechał. Pośmierdziało jeszcze trochę i zapach się rozwiał. I cóż widzimy i czujemy niedzielnym rankiem? Dalsze opryski! Tu już mnie siekło. Zadzwoniłam do zarządcy. Ten po chwili się...rozłączył. O rzesz ty, myślę sobie! Po naradzie ze wspomnianą wyżej panią Sołtys postanowiłyśmy zatelefonować do pani Wójt. Panią Wójt siekło. Zadzwoniła do wicewójta odpowiadającego między innymi za sprawy związane z rzeczoną, duńską firmą i ochronę środowiska. Wicewójtem też trzasnęło. Po bezowocnych próbach skontaktowania się z zarządcą, zadzwonił...na policję. Ponieważ opryski środkami roślin dozwolone są wyłącznie po zmroku i przy bezwietrznej pogodzie. Ze względu na zagrożenie dla pszczół. Zanim policja zdążyła przyjechać traktor zjechał z pola, a do mnie zadzwonił zarządca tłumacząc się niemożnością skorzystania z telefonu... I zarzekał się, że to nie herbicydy, tylko nawóz. Ja tam nie wiem. Nawóz cuchnie inaczej. Ma podjechać i pokazać książkę prowadzonych prac polowych. Pożyjemy, zobaczymy. Morał z tego taki - odkąd jako sąsiedzi zjednoczyliśmy nasze siły mamy większą moc oddziaływania. To raz. Drugi morał - zawsze warto przeciwdziałać głupocie ludzkiej. Bo a nuż się uda... W tajemniczym, smakowitym miejscu były takie cuda....
A u nas kwitną bzy...
Czy ktoś zna tę roślinkę? Dostałam ją w pakiecie z innymi. Darczyni też nie wie co to:-)))
Brunerki
Biała kocimiętka ( uwielbiana przez naszą czarną Norkę:-)))
Rozszalały rabarbar
Następna niezidentyfikowana roślina z mojego ogrodu...
Ryszard w ulubionej pozie...
A tu już wyprawa: Malowniczy staw w pobliskich Nowych Kusach:
A jedzie się tam taką drogą:
Mijając spowite cieniem wąwozy z połyskującym strumieniem...
I na koniec stareńki, kwitnący głóg przy naszej drodze gminnej. Ten krzew i jego "kuzynów" uratowałam przed wycinką zasłaniając je własną piersią. I są, kwitną, dają schronienie ptakom i dorodne owoce jesienią:-)))
Trzymajcie się kochani, a ja idę walczyć z zielskiem...

27 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Asiu, mniemam, iż to dąbrówka rozłogowa o czerwonych liściach, u nas jest zwykła; ależ te koty to wałkonie, tylko jeść, leżeć, głaskać, ale kochane; pozdrawiam serdecznie.

Los alpaqueros pisze...

To się działo . Miejsce serowarskie zdradzisz ?Bo sery pachną profesjonalizmem .Roślina to dąbrówka rozłogowa :)
,,Pryskaczy rolniczych" trzeba lać na zapas :) bo jak zobaczą że nikt nie reaguje to będą co raz lepiej sobie poczynać.
Pozdrawiamy WAS :)

Ataboh pisze...

Oj te sery... mniam, mniam...

Asia i Wojtek pisze...

Zdradzę, a co tam! To sery z Rancza Frontiera: http://www.seryowcze.pl/, w Warpunach, nieopodal Mrągowa. Moim zdaniem - najlepsze sery w Polsce! Zwłaszcza owcze przypadły nam do smaku, ale te z mleka dżersejek też pychota:-))). Dzięki za identyfikację dąbrówki:-))) Może ktoś rozpozna jeszcze drugą, tajemniczą roślinkę?

LEPTIR pisze...

na roslinach to ja się nie znam ale z przyjemnością znów oglądam zdjęcia i wpis...
a walka z zielskiem...oby wygrana...
pozdrawiam

Joanna pisze...

wiejsko, sielsko i ... uroczo ...

kyja pisze...

fajnie,że macie Stowarzyszenie - pewnie łatwiej będzie coś zadziałać na rzecz wsi. Z tymi opryskami to ohyda, może warto wziąć próbkę z kałuży do zbadania? Kot ma rozkoszna pozę, a na widok serów obśliniłam klawiaturę :))Pozdrawiam i życzę powodzenia z zielskiem !!
ps. u nas bzy już przebrzmiały, jaśminy lada dzień pękną :)

OLQA pisze...

cudne zielska a smakołyki sama zeżarłabym a potem ległabym jak kot:)

Wirtualny Ogród Ewy G. pisze...

To drugie wygląda jak wyka. ale musisz porównać z jakimś "internetowym" zielnikiem, bo w tej plątaninie zieloności trudno wyodrębnić co należy do której rośliny.
Asiu, a co z "naszym" (Megi, Ty i ja) projektem? Czy jako pomysłodawczyni masz jakiś plan (podział terytorialny :) ), czy działamy w pełni spontanicznie?
Kociamber to musi mieć dobrze w tej przyrodzie...

AnkaSkakanka pisze...

Rysiu mi się najbardziej podoba, bo co ma robić biedne kocisko, kiedy w słońcu nawet myszy pochowane. Ale roślinność niesamowita. takimi drogami lubię jeździć na rowerze. Nie ma samochodów, spokój, cisza, szum wiatru. Ech, rozmarzyłam się znowu. Pozdrawiam

Asia i Wojtek pisze...

Ewa - tak sobie myślę, że trzeba by się podzielić - i robić " po kawałku". Tam, gdzie każda z nas ma najbliżej. I tak, żeby każda z nas zrobiła średnio 6-7, do 8 ogrodów. Cicho się zrobiło w temacie i byłam pewna, że z Waszej strony projekt upadł, ale jak nie - to super:-)))

Go i Rado Barłowscy pisze...

Jeśli w ludziach społecznikostwo, współodpowiedzialność i wiarę w sens walki o wartości wzbudzić, czy też letargu wybudzić, to jest to siła nie do zatrzymania!!!

Maria z Pogórza ma rację, u nas w ogródkach dąbrówki dużo, pięknie i szybko się rozrasta, zdobi bordowymi liśćmi. Często porasta pogórzańskie skalniaki, choć może przytłumić delikatniejsze cudeńka.

Pozdrawiamy majowo!

Agni pisze...

Sporo sie u Ciebie dzieje ! Nie ma to jak miec nieudanego sasiada, czy to na wsi czy w miescie nie ma znaczenia. Nasz na wsi jak cos pryska to dzwoni i uprzedza aby uwazac itp. A w miescie mam nad soba 2 pietra...Greczynki na okraglo trzepia . Wszystko. Zamiast trzepac od strony ulicy wola ze strony mojej werandy. Wyobraz sobie ,ze pijesz kawke a ktos przescieradlem ,dywanem albo scierka do odkurzania macha !

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

A bo te sery nie dadzą mi zasnąć! mam już plan! jadę raniutko na rynek, kupuję 10 litrów mleka i robię ser; do chleba żytniego będzie mniamniuśny, od dawna już mi się tak marzy; a zioła tylko czekają; serdeczności, Asiu!

jolanda pisze...

Asiu ciekawie u ciebie :)
Jutro wracam z Mazur to się normalnie odezwę, bo z tabloida piszę.
Sery znam, bo ja z tych okolic.
Buziaki na dobranoc

jolanda pisze...

Co ja z tym tabloidem kurcze.
Dobranoc

megimoher pisze...

pewnie, że nie upadł... tylko miałam trudny czas. Byłam rozpoznawczo w lądeckim Arboretum, tylko, kurczę, jak to ze zdjęciami będzie? Bo to by trzeba bywać co chwila wszędzie, tak się to pięknie zmienia (w Arboretum np. trafiłam chwilę przed azaliami), no i no i... hmhmhm...
co do roślin, to tak jest, jak dziewczyny napisały. Tylko nie wiem, jaka wyka. I w ogóle pięknie wam się rozwija obywatelska społeczność:-)

Anonimowy pisze...

Ta roślinka to dąbrówka , jest mało wymagająca i Świetnie się sprawdza jako roślina okrywowa . Pięknie się będzie rozrastała, dekoracyjna przez cały sezon. Pozdrawiam

jolanda pisze...

Asiu - dobrze, że majowo Ci.
Pracy masz multum widzę, ale i społecznie walczysz jak lwica.

Jadąc do siedliska mijamy po drodze we wsi całkiem nowo wybudowaną świetlicę - brak okien, drzwi i drzewsko duże już w niej rośnie ... szkoda gadać.

Bez u Ciebie cudny, właśnie narwałam takiego u znajomych i cieszyłam się nim przez weekend (a zapach oszałamiający !), u nas na siedlisku bzy są, oczywiście, ale ten kolor mnie zniewolił po prostu.

I ten głóg - właśnie też zrobiłam zdjęcie swego z miedzy, bo jestem nim nieustająco zauroczona, a teraz akuratnie kwitnie.

Sery kupowaliśmy, ale ja nie degustatorka, najlepiej mi smakowały młode. Pamiętam tylko, że rachunek mnie lekko zszokował, no, ale ...

Uściski już niestety z wawki
jolanda

PS. Zajrzyj wieczorkiem, głóg też będzie ...

Magdalena pisze...

Cudnie! :)

joasia & art pisze...

Bardzo fajne zdjęcia, aż chciało by się być w tych bzach i chłonąć zapachy. Przeczytałam też ostatni tekst, też bardzo miłe anegdotki, a takie uwielbiam. Obiecuje zaglądać częściej, pozdrawiam :)

ewa puławska pisze...

piękny Ryszard i cała historia ;o) ...a sery wiem skąd ! z Warpun ! ;p) pozdrawiam !

MeaArt pisze...

Roślinka, o ktorą pytasz to dąbrówka, pięknie kwitnie, listeczki są ozdobą przez całe lato, ładnie się rozrasta. Podobno lubi cień, ale u mnie rośnie w pełnym słońcu ;-) Dabrówka ma wiele odmian, ta jest najpopularniejsza. Niestety zdaża jej się nie przeżyć zimy :-(
Mój kociszon też tak uwielbia leżeć, najchętniej w progu ;-)
Pozdrawiam!

Sarenzir pisze...

Nadzieje w moje serce wlewasz pisząc o tej akcji - świetnie się czyta że jednak jak się ludzie zawezmą to nawet korporacja musi się z nimi liczyć. Gdybyście nie zareagowali to oni pewnie by posunęli się jeszcze dalej... Zawsze mnie to dziwi -nie wiem czemu, że jednak jak się przeciwdziała to jest efekt :). Miałam taka historię w zeszłym roku, usłyszałam w radiu reklamę środka odchudzającego, promującego anoreksję - coś stylu "lepiej nic nie jeść " , napisałam do producenta , bez większych nadziei.. tymczasem ... reklama została zdjęta...

Ania z Siedliska pisze...

Wiosna bucha z każdego kąta, a bzy w tym roku kwitną jak szalone. Zawsze z przyjemnością czytam Twoje opowieści, a zdjęcia pokazują takie cuda, że chciałoby się natychmiast tam teleportować ;-))).
Roslinka, jak już wiesz, to dąbrówka czerwonolistna. Odporna na mrozy - u mnie przetrwała zimę bez szkody. Druga wygląda na zaplątaną z pól jakąś pastewną.
Ludzka pazerność i głupota nie ma końca ale dobrze, że już wiedzą o Was. I że nie są niewidoczni ani bezkarni. Serdeczne pozdrowienia !

Jo pisze...

sielsko tu u Was, a z głupotą - zawsze warto próbować :)

Anonimowy pisze...

The bonus here is that all of the the meals which are will
have fine toned abs after you have completed the 11 exercises within the program.
To make sure you have enough energy, yet reduce stomach discomfort, tested
out so far it is time to have a look at the order for p90x dvds.


Feel free to surf to my site - her comment is here