piątek, 27 lipca 2012

Nuda? Niemożliwe!



Za oknem parność nad parnościami. Słoneczko przygrzewa i ogólnie jest cudnie. Co prawda mam za sobą maleńką, pourodzinową depresję, ale doprawdy - w tym roku niemal niezauważalną... A wszystko to dzięki licznym " atrakcjom", których jakoś nam nie brakuje. W urodzinowy dzień wszystko zaczęło się normalnie. Wstałam. Spojrzałam na siebie, stwierdziłam, że mimo upływu kolejnego roku specjalnych zmian nie stwierdzam, po czym wsiedliśmy na nasze dwukołowe rumaki i pomknęliśmy do Weklic na wykopaliska. Ponieważ zamierzam napisać na ten temat reportaż.
Wyobraźcie sobie, że dwa tysiące lat temu jezioro Drużno było o wiele, wiele większe niż dziś. Jego wody sięgały aż na Wysoczyznę Elbląską. Nad brzegiem tych niebywale rybnych wód powstała osada. Z niedalekiej Skandynawii przybyli nad Drużno tajemniczy Goci. O " naszych" Gotach jak na razie wiemy niewiele. Mniej więcej wiadomo, gdzie była osada. Na prace archeologiczne w poszukiwaniu jej pozostałości - nie ma kasy - ale od lat prowadzone są wykopaliska na cmentarzysku. Pierwsze odkryte groby pochodzą z I wieku naszej ery. Ostatnie z IV wieku ne. Goci zadomowili się na naszych terenach i osada trwała przez blisko 400 lat. Dotąd zlokalizowano prawie 600 miejsc pochówku. Pani archeolog Magdalena Natuniewicz - Sekuła, prowadząca wykopaliska, o Gotach może opowiadać bez końca. Opowiadać z błyskiem w oku i bardzo, bardzo zajmująco. Na początku tygodnia w jednym z grobów odkryto drewniane, rzymskie, nieźle zachowane wiadro z okuciami ( przypominam - dwa tysiące lat!!!!), a przy nas studenci trafili na bursztynowy wisior, który dawno temu zdobił dekolt jakiejś gockiej piękności. We wtorek jedziemy na zdjęcia do muzeum w Elblągu, a kiedy i gdzie ukaże się reportaż - dam znać!
Kiedy już dotarliśmy do domu w charakterze zziajanych i wykończonych, a także zjaranych słońcem rowerzystów, oczom naszym, w kuchni ukazała się kałuża. Pod lodówką. Pierwsza myśl była - korek wywalił. Niestety nie. Druga myśl - kabel wylazł z kontaktu... Wyjęłam produkty spożywcze, poupychałam je po szafkach chroniąc przed hordą łakomych kotów i dalej wywlekać lodówkę z kąta. Po wywleknięciu okazało się, że i kabel i kontakt są ok. I tu nastąpiła konsternacja. Albowiem Ciocia zakomunikowała nam, że zauważyła w lodówce brak światła i " coś tam robiła " z żarówką. Tchnęło mnie i zaczęłam sprawdzać programator. Nic. Pozostał już tylko telefon do przyjaciela. Sąsiadka parę dni temu nabyła nową lodówkę, a stara jeszcze była w gospodarstwie. Zapytana sąsiadka bez problemów zgodziła się sprzęt na parę dni pożyczyć, bo przy temperaturach przekraczających 30 st. C. bez lodówki wytrwać niepodobna. Wojtek też wykonał telefon do przyjaciela i skumunikował się z naszym rodzinnym cudotwórcą technicznym, czyli szwagrem Jackiem. Jacek w pierwszym odruchu chciał rzucać wszystko i jechać do nas na pomoc padniętej lodówce. Acz po chwili namysłu stwierdził, że coś mu " nie gra". Bo gdyby siadł agregat - świeciłaby się światłość w lodówce. A tu - nic. I polecił bardziej zdecydowane działania przy programatorze. I wiecie co? Zaskoczył! Ciocia musiała go z całą siłą przekręcić...i po prostu wyłączyła sprzęt! No cóż. Przynajmniej mam teraz bardzo czystą lodówkę w bardzo czystym kącie. Bo wyszorowałam przy okazji wszystko dokładnie. A Wojtek skonkludował, że w zasadzie to w prezencie urodzinowym od Cioci dostałam 1000 zł. Bo już zdążyłam się z kasą na nową lodówkę pożegnać...
Wydawało się, że dzień spokojnie zmierza ku końcowi. Aż tu nagle z ogrodu doszedł do nas rozpaczliwy trzepot skrzydeł, ptasie okrzyki zgrozy i podejrzane odgłosy dochodzące z korony starej jabłoni. Biegnę galopem, gubiąc klapki i co widzę? MacBęcek w listowiu, pochylający się nad gniazdem gołębi grzywaczy. Samica na rozpaczliwca salwowała się ucieczką w chaszcze, a kot - morderca niewinnych ptasząt wywalił pisklaki z gniazda. Na szczęście do mordu nie doszło. Małe nie odniosły poważnych obrażeń. Zawezwany na pomoc Wojtek oderwał się od roboty i przytargał drabinę. Ewa odniosła protestującego z furkotem kota, któremu zaserwowaliśmy domowy areszt, a Wojtek ostrożnie umieścił pisklaki w gnieździe. Pień zabezpieczyliśmy w niestandardowy sposób, acz skutecznie, a gołębica do dzieci wróciła. Bęcek w areszcie spędził dwa dni. Wypuszczony dzisiaj - jak na razie do gniazda się nie przedarł i zleciawszy na pysio oddalił się z godnością.
A ogród rozkwita. Sami zobaczcie!

Na wykopaliskach


Dwa tysiące lat w dłoniach! To się czuje!


Gniazdo


Bęcek - zbój!


Antykocie zabezpieczenie pnia. Tak, tak - pień został owinięty nierdzewną blachą...


Ogrodowe szaleństwa...



Jeżówki



Liliowce






Trzmiel w tojadzie:-)))


Dziewanna - gigant ( ma koło 2 metrów...)


Ta zieloność to jest rabata w dawnej piaskownicy.


I na koniec - berneńskie łasuchy pasterskie
























31 komentarzy:

LEPTIR pisze...

Asiu przywróciłaś wspomnienia...
ponad 40 lat temu płynęłam statkiem z Ostródy do Elbląga właśnie przez jezioro Drużno ....
siedziałam przez wiele godzin na dziobie chłonąc widoki, zapachy,...
dla mnie taka wyprawa na pojezierze z gór była wielka przygodą.
W Miłomłynie za śluzie mam nawet zdjęcie z kapitanem Derkacza.... to była taka mała jednostka pływająca....

przygoda z pływającymi statkami sunącymi po łące gdzie pasły się krowy pozostała niezapomniana do dziś....
dziekuję

Baba ze wsi pisze...

A to antykocie zabezpieczenie, to żeby nie wlazł, czy nie zlazł? ;)

Los alpaqueros pisze...

Najpierw od nas ,URODZINOWE SERDECZNOŚCI :) 100 lat w zdrowiu i szczęściu. Czekamy na relacje z wykopalisk :)
Pozdrawiamy Was:)

OLQA pisze...

aaale przygody! życie jest piękne!:)

kyja pisze...

to prawda - wykopaliska archeologiczne są fascynujące (jesteśmy archeologami)!
A psiaki fantastyczne:)!

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

Przejeżdżaliśmy ostatnio obok Drużna, jechaliśmy za Elbląg do znajomego księdza, nie wiedziałam, że takie cuda tam się działy i dzieją (wykopaliska).

Co do ptasząt, to my też niedawno mieliśmy przygodę. Wiedźma przyniosła w zębach pisklaka, ale nie zdążyła mu krzywdy zrobić, bo miał to być dar dla nas. Niestety prezent był nietrafiony, bo dość kłopotliwy. Kiedy już przestał się bać, to darł się w niebo głosy, że chce jeść, do mamy i takie tam. Pojechał do ośrodka dla dzikich ptaków pod Olsztynem i ma się dobrze.

A takie gołębie jak Wasze, to mój wujek znalazł w remontowanym mieszkaniu w Olsztynie i zabrał je do siebie na wieś do Szymanowa, bo matka uciekła. Karmili je dając im zmielone w ustach ziarno, prosto z ust. I teraz latają u nich na podwórkiem.

Ogród macie cudny, tylko pozazdrościć, a obudowa drzewa zawodowa ;-)

Pozdrawiam cieplutko!

Asia i Wojtek pisze...

No, kochana! Zganiłaś nas ostatnio, że będąc niedaleczko nie zajechaliśmy do Was. A sami nie jesteście lepsi... Żeby mi to było ostatni raz! Następnym razem na wino porzeczkowe zapraszamy!

Joanna pisze...

słodkie ptasiorkowe maleństwa ... a dziewanna faktycznie ogromna ... taka jest to własnie odmiana
oizdrówka ciepliste przesyłam

Jesien pisze...

Tak myślę co zostanie po nas ?:) Spotkanie z wiekowymi wykopaliskami to jest ogromna przygoda ,nie co dzień możemy uczestniczyć w takich wydarzeniach ...cudnie że dzięki Wam i ja mogę być gościem w takich miejscach.
Bącek ? jak to prawdziwy kocur ..polowanie ma w genach ...
Ogród masz wspaniały ,taki jak ja lubię ..bez kancików :)))
Pozdrawiam i jeszcze raz całusek na te urodzinki :)

Asia i Wojtek pisze...

Bożenka, w tym ogrodzie kantów nie znajdziesz... Miejscami przypomina dziki busz. Nie do końca to jest moim celem, ale niestety nie mamy etatowego ogrodnika, traktora z kosiarka i góry kasy... Czasu tez za dużo nie mamy:-))) Więc - jest busz i ostoja zwierzyny:-)))

dompodsosnami pisze...

W tym roku zawzięłam się i w końcu zebrałam kwiaty i ziele dziewanny i dziurawca, suszone kwiaty czarnego bzu też mam. Jak nic, na babkę zielarkę rosnę! :))))
Bęcek pokazał, że kotem jest prawdziwym, łowcą niepowstrzymanym! Całe szczęście, że zdążyliście i że tak wspaniale zabezpieczyliście! Buziaki!!!

Ivalia pisze...

Samo życie - ciągle pędzi do przodu :))) Skąd ja to znam ? ;)))) Pozdrawiam ciepło :)

Rogata Owca pisze...

Hej, hej. Jak mam prąd i internet, to znów nie mam komputera. Więc z doskoku. Wykopaliska są super. Zawsze. Jestem z archeologicznej rodziny, więc wiem. Zazdroszczę wycieczki i czekam na artykuł. Koty to zbrodniarze. U mnie tak samo, tez zabezpieczam, jak mogę, ale nie zawsze się udaje. Ale ptaki są mądre i budują gniazda w garażu, który należy do psów. Tam żaden kot nie waży się wejść.
Ogród piękny letnim kwitnieniem A psy - wiadomo, łasuchy pasterskie, jak i moje. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny

jankasgarten pisze...

Na poczatek najlepsze zyczenia urodzinowe. Wiele Atrakcji w waszej okolicy. Zdjecia kwiatow ogrodowych piekne.
Milego weekendu i serdeczne pozdrowienia :-)

Rogata Owca pisze...

Och życzyć zapomniałam. Wszystkiego, czego pragniesz

Go i Rado Barłowscy pisze...

Najlepszego!

Trudno napisać nam coś więcej, bo na widok opakowanego w blachę drzewa literalnie odebrało nam mowę! :D

Pzdr.

Anonimowy pisze...

Lubie czytac Twoje opowiesci Dziewczyno.Sa proste i pachnace jak dziecinstwo i poukladane i prawdziwe jak terazniejszosc,ktora za chwile i tak jest juz historia.Ciesze sie zawsze gdy na chwile zagladam do Twojej terazniejszosci i przeszlosci tak jak do skrawka wlasnego zycia.Dziekuje-Bozena.

Tupaja pisze...

Podoba mi się kołnierz antykoci :)Kociska fajne są, ale nic mnie tak nie złości i smuci, jak targane do domu małe ptaszki. Zwłaszcza kiedy myszy w domu moc...Aż by się chciało te futrzaste tyłki przetrzepać, że nic z tym nie robią. Tojady i trzmiele to związek zapylacza i kwiatu od wieków..Taka symbioza...:)
Jedno i drugie piękne, majstersztyk natury!
pozdrawiam!

Marysia pisze...

Witaj Asiu, zajrzałam tu przypadkiem i bardzo się cieszę:) Urzekły mnie Twoje psiaki,ciekawe fotki kwiatów i ogólnie przytulnie tu u Ciebie:)Pozdrawiam serdecznie i ciepłe myśli zostawiam:)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Odetchnęłam z ulgą, że pisklęta uratowane, a ta kocia natura jest paskudna - niegłodny, a złapie dla zabawy; oglądałam miejsca wykopaliskowe, gdy budowali autostradę koło nas, małe dziurki w ziemi, płatami zdejmowana ziemia, czasami lał deszcz, a oni ciągle w tej ziemi; liliowce przepiękne; pozdrawiam serdecznie.

Asia i Wojtek pisze...

Kochani moi! Dziękuję Wam pięknie za życzenia. Kurczę - strasznie szybko ten czas leci! Śpieszę donieść, ze grzywacze rosną doglądane przez oboje rodziców. Kołnierz antykoci zdał egzamin! U nas na ptaki zasadza się właściwie tylko Bęcek. Reszta nie. Stare koty wychowywały się z papużkami i wiedzą, że pierzastych istot się nie łapie. A Bęcek to zbój nad zbóje ( ale i tak go uwielbiam! Tylko pilnować go trzeba...

Marysia pisze...

Witaj Asiu, dziękuję za miłą rewizytę i serdeczne słowa pozostawione na moim blogu:)
Pozdrawiam i zapraszam:)

Magdalena pisze...

Śliczne zdjęcia:)

Babaluda pisze...

Bardzo ciekawie piszesz o ciekawych rzeczach. Jestem po raz pierwszy na Twoim blogu i jeśli pozwolisz, będę Cię częściej odwiedzać :-) Zapraszam też na swój blog :www.babaluda.blogspot.com
Gorące pozdrowienia ze słonecznej (upiornie!!!) podtoruńskiej wsi

folkmyself pisze...

Serdeczne życzenia urodzinowe!
Zabezpieczenie niezłe, no i najważniejsze by było skuteczne!
A wykopalisk zazdroszczę, to musi być wspaniała przygoda!

tabu pisze...

no proszę jacy z Was pasjonacie..na całego:) no to teraz to już musisz dać znać gdzie i kiedy ten reportaż:) urodzinowio życzę Ci, żebyś nigdy nie musiała rezygnować z siebie a reszta..cóż czas przemija dla wszystkich..tylko jednym puściej innym pełniej..sądząc po fotkach... masz cudnie, treściwie, szczęśliwie i tak jak sobie wymyśliłaś.. wszystkiego dobrego:)

La vie est belle i ja tez pisze...

Spoznione najpiekniejsze zyczenia...
Na reportaz czekam i tak sobie mysle, ze tym Gotom zylo sie o wiele prosciej niz nam... Psy masz wspaniale!
Serdecznosci
Judith

Elżbieta pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tylko nie rozumiem tej depresji, ja mam 53 wiosny, ale jeszcze nigdy nie miałam urodzinowej depresji, inne tak. Pięknie piszesz, zwierzęta macie cudowne, a ogród prześliczny. Uwielbiam takie klimaty.
A kanał elbląski przepłynęłam na całej długości w 1974r. na żaglówce "Wydra" to był obóz żeglarski. Cudowne, niezapomniane chwile. Pozdrawiam Was serdecznie.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

After getting more than 10000 visitors/day to my website I thought your podlipami.blogspot.com website also need unstoppable flow of traffic...

Use this BRAND NEW software and get all the traffic for your website you will ever need ...

= = > > http://get-massive-autopilot-traffic.com

In testing phase it generated 867,981 visitors and $540,340.

Then another $86,299.13 in 90 days to be exact. That's $958.88 a
day!!

And all it took was 10 minutes to set up and run.

But how does it work??

You just configure the system, click the mouse button a few
times, activate the software, copy and paste a few links and
you're done!!

Click the link BELOW as you're about to witness a software that
could be a MAJOR turning point to your success.

= = > > http://get-massive-autopilot-traffic.com

Anonimowy pisze...

If some one wishes to be updated with most recent technologies
afterward he must be pay a visit this site and be up to
date daily.
Also visit my site ... real youtube views fast