niedziela, 11 stycznia 2015

Felix



Jak zapewne wiecie tytułowy Felix przewinął się w ten weekend przez praktycznie całą Polskę. Przewinął, a raczej przewiał. U nas jak dotąd było "lajtowo". Poza tym, że wyjście na zewnątrz grozi urwaniem głowy lub też oberwaniem gałęzią - nie jest źle. Wczoraj stanowczo odmówiłam wystawienia nosa z domowych pieleszy. Wróciwszy w piątek po południu z dwudniowego szkolenia( piszemy projekt na funkcjonowanie świetlic w 7 miejscowościach w całej gminie i trzeba było ustalić wszystkie szczegóły, bo projekt jest w partnerstwie 9 stowarzyszeń i Gminy Elbląg, a nasze stowarzyszenie jest liderem projektu ), ledwie zdążyłam wejść do domu, a już prawie trzeba było jechać po naszą studentkę. Wojtek chory, więc padło na mnie. Mimo, że padało przez cały dzień jeszcze udało mi się spod domu wyjechać. Pod rozległymi kałużami był lód. Jeszcze nawet udało mi się wrócić. Ale jak odstawiałam samochód do utwardzonej części drogi jakoś tak mnie zarzuciło w koleinkę, że prawie się zakopałam. Słabo mi się zrobiło, nogi mi zmiękły, bo to noc ciemna, głucha i wietrzna, kto by mnie wyciągał... - ale dałam radę, choć ślady kół w błotnistej mazi były przerażające. Tak więc sobota przeznaczona była na relaksik. Ale dzisiaj trzeba było się wywlec prosto w objęcia Felixa, który wiał tak, ze zapomniany stolik z tarasu przemieścił sie po łuku w okolice płotu. Ładny kawał. Wicher w mieście nie był aż tak uciążliwy jak na naszym wygwizdowie i poczułam się nawet orzeźwiona. Za to potem zatęskniło nam się za zapachem i smakiem lata. Upiekłyśmy więc tarty!
Królową była tarta z kozim serem, pomidorami, oliwkami i bazylią. Ten zapach...
Dwie księżniczki to tarty porowe. Jedna klasyczna z farszem jajecznym z szynką wiejską, kwaśną śmietaną i kilkumiesięcznym serem dojrzewającym, a druga z boczkiem i kozim serem. Tego nam było trzeba. Teraz popijamy herbatkę ziołową o wdzięcznej nazwie " Motylem byłam..." i liczymy, że to wystarczy, aby tarty nie poszły w bioderka.
Dobrego tygodnia!

A nasi "chłopcy" wietrzne i zimne dni lubią spędzać tak:

Kartezjusz vel Kajtezjusz vel Kajtek


Makbet, czyli BumBuń, Bumbulek, MacBęcek itd...




15 komentarzy:

Kretowata pisze...

Ja tylko niespokojnie spoglądam na konary moich lip, a wasze, jak tam? Zrzucają coś?

Joanna Wojtek pisze...

Parę gałęzi poleciało...

KRAINA MARZEŃ-RÓŻA pisze...

Piękny wpis pozdrawiam

Natalia z Wonnego Wzgórza pisze...

U nas też wiało i mało co mogłoby się nie za dobrze dla nas skończyć, ale napiszę o tym u siebie za jakiś czas :) Tarty pysznie wyglądają. My w święta pierwszy raz próbowaliśmy naszych serów które dojrzewały kilka miesięcy - wyszły pyszne!

Inkwizycja pisze...

Ależ Wy macie przygody...
My zresztą też.
Tarty cudowne, uwielbiam ;)
Teraz pewnie będziesz dużo czasu spędzać w kuchni ;) aż się działać chce.
Pozdrawiamy

amelia10 pisze...

U nas też wieje, wyje i zacina deszczem... taki nieprzyjemny przeszywający wiatr.
W takie dni gorąca herbatka i tarty to dobry pomysł na zimowe wieczory.
Ale rozkoszne te Twoje chłopaki Asiu!
Pozdrawiam

IVONNA pisze...

Ależ smaku narobiłaś tymi tartami. Pachną aż u mnie czuć i w brzuszku mi burczy. A pogoda paskudna i u mnie, oj byle do wiosny.
Pozdrawiam serdecznie:)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

No patrz, pani, nawet nie wiedziałam, że to Felix tak daje nam popalić, a może to jego jakaś słabsza odnóżka do nas dotarła; sprawdzaliśmy nocą, czy nie poprzewracało uli, dla pszczół to pewna śmierć; pozdrawiam serdecznie.

Agata Rak pisze...

Smakowite...Nie jadłam jeszcze tarty z kozim serem...

agatek pisze...

Podobnie lubię spędzać zimę :D

madziaila pisze...

Ojej, jak u Ciebie pięknie i swojsko. Podoba mi się Twój wpis, jak tam czytam o tych tartach to aż mi ślinka cieknie. Chętnie będę do Ciebie zaglądała! :)

Pozdrawiam - Magda

Go i reszta Barłowskich pisze...

To ja wolę nasze poczciwe halniaki, choć ponoć przy nich wariaci wariują a samobójcy samobójczą...
I prawda, w kuchni znajdzie się ukojenie ZAWSZE :DDD. Tarty niebiańskie!
Pzdr.

Joanna Wojtek pisze...

Ostatnio sobie dogadzamy kuchennie, nie da się ukryć, ale ta nowa kuchenka jest taka piękna, że nie mogę się oprzeć:-))Madziaila - zapraszam serdecznie i cieszę się, że jesteś.
A.

Dorota pisze...

Witam :))

Niestety cos kliknęłam, cos nacisnęłam i utraciłam możliwość publikowania postów na swoim blogu. Już to przebolałam ale szkoda mi troszkę więc założyłam nowy. Jeżeli chcesz - zagadnij do mnie proszę.

Pozdrawiam serdecznie. Dorota
http://sielskachata.blogspot.com/

Klarka Mrozek pisze...

pyszności i śliczności
złaź z klawiatury bo potem pełno kłaków w wiatraku! ;)))