czwartek, 8 marca 2018

Myśliwym już dziękujemy...


Nowa ustawa łowiecka, którą przegłosował sejm daje nadzieję. Myśliwi nie będą mogli już przegonić nikogo z lasu, bo odbywa się polowanie, będzie mozna wyłaczyć swoją ziemię z obwodu łowieckiego składając w starostwie poświadczone notarialnie oświadczenie ( bez ciągania się po sądach ), myśliwi nie będą mogli polować bliżej niż 150 m od zabudowań mieszkalnych, i przede wszystkim w polowaniach nie będą mogły uczestniczyć dzieci do 18 roku życia i nie będzie wolno używać żywych zwierząt do treningu psów myśliwskich. To naprawdę duży sukces i czuję jak rosnie moje poczucie wolności i bezpieczeństwa, że znowu zaczynam mieć prawo do nieogladania mysliwych przy swoim domu. Tymczasem... mysliwi podnieśli wielkie larum, jaka to im się krzywda stała. Po prostu przestają być grupą uprzywilejowaną, stojącą ponad prawem, a do tego trudno przywyknąć. Jedna z moich byłych już znajomych ( usunęłam się wczoraj z jej znajomych ) neofitka w dziedzinie myślistwa cierpi okrutnie, że odebrano jej konstytucyjne prawo wychowywania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami ( czyli zabierania 4 latka na polowania ) i tresowania psów myśliwskich, które hoduje. Rzeczona znajoma jest ogromnie radykalna w swoich pogladach, niewybrednymi słowy odpowiada na wszelkie komentarze, które nie są po jej myśli. I to jest dla mnie najbardziej przerażające. Co się zadziało, że dziewczyna, którą internetowo poznałam lata temu, która na swoim blogu pisała kiedyś o empatii dla zwierząt, była wegetarianką - dziś jako swój priorytet ma polowania i...śmierć. Bo tak jak mogę zaakceptować konieczność zabijania dla zdobycia pożywienia ( nie wszyscy są wegetarianami ), jak mogę zaakceptować konieczność regulacji wielkości populacji niektórych zwierząt, tak nie potrafię zaakceptować czerpania radości i satysfakcji z odbierania życia.

I jeszcze fotka łosia, który sąsiadce podkrada siano :-))



4 komentarze:

don't blink pisze...

W końcu jest światełko w tej ciemno(cie)ści.

Ania pisze...

No to juz wiem, co zrobię na babci polu, gdzie postawili dwie ambony bez pardonu!

agatek pisze...

Super!!
My też swego czasu stoczyliśmy swoją prywatną batalię z myśliwymi i zakończyliśmy ,,kłusownictwo" w obrębie naszej działki wspierając się przepisami, które obowiązywały na tamten czas. Ludzie mają za dużo praw, za dużo swobody, są zbyt bezkarni w świetle przyrody.

co coya pisze...

Piękne te szerściuszki, dobrze, że znalazły dobre domy. W cebrzyku można wyeksponować ciekawe gałązki. Śkrzynia po renowacji dostanie nowego blasku i będzie jeszcze długo cieszyć oko.

ทางเข้า D2BET
Gclub